Chcieliśmy oddać z mężem butelki do butelkomatu w zeszły wtorek. Czekaliśmy 10 minut nikt nie podszedł. Mąż podszedł do jednej z Pań na sali sprzedaży, a były dwie. Gdzie usłyszał odpowiedź, kasjerka podejdzie bo ona obsługuje butelkomat. Mąż mówi, że to raczej niemożliwe bo tam jest ciągle kolejka. Poczekaliśmy jeszcze kolejne 10 minut, żart po prostu jakiś. Nie dosyć że przy tym butelkomacie brudno, aż odechciewa się podchodzic, to jeszcze żarty robicie sobie z klientów. Ja wiem że macie dużo pracy na sklepie, ale ktoś te butelkomaty wstawił. Czyli cały worek butelek zabieram i muszę iść do innego sklepu.