Właściel18.01.2020 13:12
Inne
W warsztacie wszystko jest w OK. Pani Mariola myli fakty i kilka ważnych kwestii zataiła na swoją korzyść.
- teren warsztatu kończy się bramką przy wzdłuż drogi głównej (wschodniej) a droga dojazdowa długości 25m jest teren warsztatu i w/w droga jest również miejscem parkingowym dla samochodów gotowych do odbioru.
- Pani Mariola wraz z mężem na przemian dzwonili do nas kilka razy dziennie a my jako warsztat przekazywaliśmy te same informację na temat auta bo w/w małżeństwo nie potrafiło się między sobą skontaktować w celu wymiany informacji.
- naprawa samochodu niestety trwała trochę czasu ponieważ w aucie było kilka usterek związanych z gazem na początku twierdzono uszkodzenie reduktora LPG który został wymieniony w dość krótkim czasie kolejne próby na drodze wskazały że niestety ale auto nie pracuje poprawnie ,,szarpie na LPG,, po próbie podmiany elementów instalacji oraz szukania problemu po stronie silnika powstało podejrzenie uszkodzenia sterownika LPG, podmiana na używany komputer zapożyczony z innego warsztatu okazało się ze diagnoza była trafna, właściciele auta nie wyrazili zgody na zakup nowego sterownika w kwocie 700 zł brutto, zaproponowałem żeby poszukali w/w elementu używanego ponieważ my jako warsztat nie jesteśmy gwarantem używanych części, po kilku rozmowach tel które trwały ze 2 dni, zamówiliśmy sterownik używany który trafił do nas kurierem po ok 2 dniach od zamówienia, naprawa zakończyła się sukcesem. Między czasie oczywiście trafił się weekend który u nas nie jest pracujący.
- policja została wezwana po naszej stronie ponieważ państwo nie chciało opuścić naszego terenu warsztatu ponieważ usilnie próbowała nam wmówić że uszkodziliśmy ręczny który od samego początku był nie sprawny ponieważ przy pierwszej próbie diagnostyki pojazdu przy próbie zaciągnięcia hamulca ręcznego niestety nie działał - nasz błąd ze podczas przyjmowania auta nie wykonaliśmy gruntownych oględzin pojazdu i jego sprawności przy okazji poprosiliśmy właścicieli pojazdu aby okazali nam ważny przegląd który według Pani Marioli był robiony miesiąc temu niestety ale nie udało się tego zweryfikować.
- przy próbie sprawdzenia co się stało z hamulcem ręczny i odsłonięciu osłony rączki hamulca ręcznego okazało się że jedna z linek jest krótsza od drugiej lub po prostu hamulec ręczny nie odbijał do końca w jednym z kół i to jest powodem że mocowanie linki spadało z uchwytu hamulca ręcznego, oczywiście wykonaliśmy próbę naprawy w/w usterki ale niestety każdorazowe założenie linki na uchwyt kończyło się że linka zeskakiwała z uchwytu i aby to naprawić trzeba było wykonać szereg czynności na które właściciele auta nie wyrazili zgody bo usługa była by odpłatna - a państwo żądali od nas naprawy bezpłatnej/gwarancyjnej tym bardziej my z naszej strony nie dotykaliśmy układu hamulcowego w/w pojeździe, dodam również że podczas interwencji policji, również okazaliśmy i wytłumaczyliśmy na czym polega problem i policja zapoznała się z wątpliwa jest kwestia roszczeń właścicieli pojazdu i Państwo musieli opuścić teren warsztatu.
Pani Mariola wraz z mężem otrzymali informację od Policji że mają prawo udać się do kilku instytucji jaki i jeszcze przed interwencją byliśmy straszeni i wyzywani od różnych jak zasugerowaliśmy że możemy wezwać biegłego jak i również właściciele pojazdu otrzymali taka sugestię ze na miejscu przy osobach trzecich rozbierzemy w/w element pojazdu w celu weryfikacji usterki to wtedy jeszcze większe nerwy były po stronie właścicieli pojazdu bo usługa będzie płatna.
Dodam również że do tej pory w tej sprawie nie ma żadnego odzewu z żadnej ze stron czy właścicieli lub instytucji ochrony praw konsumenta.
Z poważaniem Rząca Paweł.