Aleksandra Hamza29.10.2019 12:52
Inne
Dzień dobry. Jestem właścicielką firmy BROOKLYN.
Prowadzę firmę od 17 lat i miałam styczność z różnymi pracownikami. W drugimkwartale tego roku zetknęłam się z dwiema pracownicami – notabene mieszkającymi po sąsiedzku ze sobą- które, będąc w okresie próbnym, zaprezentowały poziom (zaangażowania, postawy i kultury osobistej) tak niski jak poziom ich powielonych wypowiedzi. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z osobami tego pokroju i z taką reakcją na fakt braku odpowiednich predyspozycji do pracy na danym stanowisku.
Proszę Pań, nikt w sieci nie jest anonimowy. W przypadku dalszych oczerniających, ośmieszających wypowiedzi i kłamliwych treści, które wprowadzają w błąd potencjalnych pracowników, podejmę kroki prawne.
Przykładami pomówień są choćby te o brak wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop, niewypłacalność firmy czy tekst o oskarżaniu byłych pracowników o wynoszenie mydła (sic!). To ostatnie nawet byłoby śmieszne, gdyby nie było tak żałosne jak pozostała wypowiedź. O innych, wyssanych z palca bzdurach także szkoda i wstyd wspominać.
Zastanawiałam się, czy w ogóle reagować na taki hejt. Nie mogę jednak pozwolić, żeby wpisy dwóch rozgoryczonych byłych pracownic miały wpływ na opinię czytających - bez zapoznania się z wypowiedzią drugiej strony.
Te panie po prostu nie sprawdziły się w pracy na danym stanowisku - w XXI w nie miały pojęcia o podstawowej obsłudze komputera i nie były w stanie się jej nauczyć. Dodam, że były to osoby w wieku tzw. produkcyjnym :). O wypełnianiu poleceń przełożonych nie było mowy. Wielokrotne sugestie dotyczące robienia notatek zbywały lekceważeniem. Dla jednej z Pań 3 godziny na pakowanie jednej paczki było normą. Wypłata za wciskanie guzika rzeczywiście wydaje się być dla niektórych atrakcyjna. Problem pojawił się, kiedy wyjaśniło się, że oczekujemy efektywności, samodzielnego myślenia i przyswojenia przekazanej wiedzy.
Dla porównania – inny pracownik zatrudniony w tym samym czasie od razu funkcjonował właściwie na swoim stanowisku, ucząc się w odpowiednim tempie, ponieważ nie trzeba mu było pokazywać, gdzie jest dany klawisz na klawiaturze i wyjaśniać, co to jest przeglądarka.
Na koniec dodam, że, jeśli ktoś chce przedstawić wiarygodne treści- a wiarygodne oznacza, że można je zweryfikować u źródła, warto, żeby miał cywilną odwagę podpisać się choćby prawdziwym imieniem.