jeśli ktokolwiek kiedyś przeczyta to, co jest tu napisane i zastanowi się zanim wejdzie do tej jaskini lwa to będzie to sukces. szczera prawda na temat tego miejsca pochodząca od osoby ze zdrowym kręgosłupem moralnym. zacznę od początku:
1. tak zwana rozmowa kwalifikacyjna jak i każda następna przeprowadzana na kolanie, w spartańskich warunkach, bez jakiegokolwiek normalnego podejścia do pracownika. nie licz na to, że ktoś usiądzie z tobą przy stole i merytorycznie porozmawia.
2. jeśli jesteś osobą fajną, charyzmatyczną, błyskotliwą, sympatyczną i generalnie lubianą przez ludzi to już na wejściu przygotuj się na utrudnianie życia ze strony dwóch osób, zależnie o jakie stanowisko się ubiegasz: Nikoli lub Przemka. są to ludzie na tyle zakompleksieni, niepewni i zwyczajnie źli, że bez mrugnięcia okiem będą w stanie kłamać na twój temat do szefostwa, traktować chamsko, obrażać i obgadywać za plecami, starać się poróżnić cię z resztą pracowników, wynajdywać nieistniejące problemy, których masz być sprawcą i hejtować z całą mocą. KLASYCZNY PRZYKŁAD MOBBINGU
3. szefostwo z kolei zamknięte w bańce informacyjnej stworzonej przez te dwie właśnie osoby. niezainteresowani resztą swoich pracowników jak i ich dobrostanem, odrzucający każdą nieprzychylną opinię, prośbę o pomoc czy zmianę. nie opuszczają tego zamkniętego kręgu, do którego są przyzwyczajeni od lat, dlatego zanim umówisz się na jakąkolwiek rozmowę, to lepiej od razu sobie odpuścić.
4. brak przeszkolenia gdy rozpoczynasz pracę. nie licz na profesjonalne, obszerne szkolenie. jeśli na wstępie czegoś nie umiesz, momentalnie stajesz się obiektem obgadywania w trakcie przerw na papierosa starszych tam stażem. wszystko musisz robić intuicyjnie, nikt niczego ci nie wytłumaczy dopóki kilkukrotnie nie poprosisz lub coś pomylisz- wtedy dodatkowo jeszcze dostajesz publiczny lincz, czasem nawet przy klientach i kurierach odbierających zamówienia (autentyczna sytuacja, która spotkała mnie osobiście)
5. wszędzie niewyobrażalny brud. każda przestrzeń, która styka się tam z jedzeniem jest zwyczajnie usyfiona: piece i łopaty, deski, na których podaje się pizzę po każdym kliencie przecierane brudna szmatą i lądujące na podłodze, kartony na pizzę również stające na brudnej podłodze, klejące stoły i serwetniki, menu, do którego przylepiają się twoje palce, niektóre miejsca nieczyszczone chyba nigdy.
6. ten punkt się powtórzy, ale publiczne upokorzenia i pretensje wymyślone w biegu i z nudów ludzi nad tobą to tam normalność. co jakiś czas wybierają sobie tzw wroga publicznego numer jeden, a wtedy spada na ciebie wszystko: dostajesz reprymendy o wszystko, pracujesz i robisz coś ponad swoje obowiązki: ŹLE, wycofujesz się i siedzisz cicho: ŹLE, na przerwy wychodzić nie możesz, nie daj boże żeby akurat na dworze przebywał ktoś płci przeciwnej, bo leci na górę skarga, że do pracy idziesz aby poromansować, jeść też nie możesz za długo, a najlepiej to wcale, wypłatę wręczają z uderzającą niechęcią, kłamią na twój temat i dojeżdżają cię psychicznie.
7. niewyobrażalnie mało miejsca. wszyscy siedzą na sobie, na jedną zmianę biorą za dużo ludzi do obsługi, pięć, nawet czasem sześć. jeśli akurat na zmianie jest osoba “wyżej” to siedzi przez cały dzień na papierosie, a inni wykonują jej robotę. szczycą się hipokryzją na absurdalnie wysokim poziomie.
mogę kontynuować tak jeszcze przez długi czas lecz mam nadzieję, że to co jest tutaj napisane skutecznie wyleczy każdego, kto to przeczyta z chęci pracy w tym kurniku…