Corka byla w punkcie 2 dni pierwszego dnia w starszej grupie i po 2.5h dostalam telefon ze trzeba odebrać dziecko zeby sie nie zraziło. Drugiego dnia byłam z nia na 1h po czym przyszła pani od maluchów i mowisla zeby juz zostawic mała po 1 godzinie przyszłam cos donieść na drzemkę a pani akurat byla z corka na korytarzu widząc mnie powiedziała ze wzięła ja tu na rozmowe ( 2 letnie dziecko na rozmowe?) Po czym zaczęła na mnie krzyczeć ze dziecka sie na tyle nie zostawia! Ja mówię na ile na godzinę? I dalej miała pretensje ze mala nie chciala jesc arbuza tylko banana a banan był wczoraj ze chciala bajki ogladac. Stwierdziłam ze nie ma totalnie podejścia do dzieci i zabralam córkę, która do dzis ma traumę i boi sie przedszkola bardzo to przykre