Widzę, że OKK kolejny raz szuka jelenia na trzymiesieczny staż - strzeżcie się tego miejsca! O ile już samo ogłoszenie, wystawione w okresie jesienno-zimowym, bez widełek zarobkowych i informacji o umowie, za to bezczelnymi informacjami o "kończeniu w piątki o 16:00 w okresie letnim ;)" i braku ścisku, bo budynek nie jest wyposażony nawet w windę (no tak, przecież praca PRowca polega na tym, by nawet ewidentną wadę przekuć w atut) was do tego nie przekonało. Co do wspomnianych giftów - raczej będą to wzgardzone upominki kupione w nadmiarze, odpad po kimś, a nie coś wziętego z myślą o was.
Podczas stażu niczego nie zarobicie, ewentualnie bardzo małą kwotę w granicach kilkuset złotych miesięcznie, może nieco ponad tysiąca za miesiąc ciężkiej, żmudnej i etatowej pracy. O wiele podstawowych rzeczy będziecie musieli się upominać - czasem nawet o tak trywialne jak komputer do pracy albo założenie poczty pracowniczej. Zastanówcie się, proszę - skoro na starcie spotykacie się z takim brakiem poszanowania waszych praw, to co będzie później.
Podczas pracy jesteście też pełnoetatowymi stażystami - oznacza to nie tylko ciężką, nieraz pod presją czasu pracę PRowca jak pozyskiwanie kontaktów i opieka nad markami, prowadzenie social mediów czy praca contentowa (pisanie not prasowych i artykułów), lecz potencjalnie także parzenie kawy dla całego zespołu, wynoszenie (usunięte przez administratora) jeżdżenie na zakupy po drobne sprawunki (czasopisma branżowe, kawa) czy lekka praca fizyczna podczas eventów. Tu znowu pozwolę sobie wrócić do kwestii żałosnego wynagrodzenia dla stażystów - nie bądźcie naiwni. Nie zachłystujcie się pięknie oporządzonym eventem za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy, na którym możecie napić się lampki szampana i zrobić estetyczna relację na instagrama, skoro wy stażując tam, jesteście skazani na pomoc finansową od rodziców.
Na plus jest to, że ten ogrom pracy sprawia, że naprawdę szybko się uczycie, pracujecie dla rynkowo poważanych marek, jesteście na pełnych obrotach, szlifujecie warsztat. Mimo, z oczywistych względów, płaskiej struktury, miejsce przewiduje ewentualne awanse. Także stażyści czasem zostawali na dłużej. Ale nie macie czasu na naukę, szukanie swojej drogi, na robienie błędów - z tych trzeba będzie się wytłumaczyć na dywaniku. Niestety, mimo że to mała agencja reklamowa z garstką pracowników, nieobce są jej korporacyjne wpływy. Raz na jakiś czas szefowa robi "burzę mózgów", a raczej strzela motywacyjną gadkę i zachęca do kreatywności, tyle że jest to kreatywność na poziomie "dodajmy drogiego szampana do giftów dla marek z okazji Bożego Narodzenia". Ponadto pracujecie za półdarmo, dla osoby nader skwapliwie wykorzystującej wasze energetyczne zasoby, ze skłonnością do pracoholizmu i perfekcjonizmu, narzucającej wizję modelu pracy, pożądającej sukcesu jest trudne, niewdzięczne i wypalające. Będą momenty, kiedy trzeba będzie pracować więcej, niż przewiduje umowa. Szefowa powiedziała kiedyś "w naszej branży parę lat to jak wieczność, w tym zawodzie nie da się być długo w jednym miejscu. Człowiek szybko się wypala, traci pomysły" i nie wiem, czy to specyfika całego zawodu, ale myślę, że to idealnie podsumowuje to miejsce.