Trudno powiedzieć, że to lekarz, bo lekarz leczy, a ten pan mi tylko zaszkodził. Nie wszczepił materiałów, które powinny zostać użyte podczas operacji, bo to zbyt wielki koszt dla szpitala. Nawrót choroby nastąpił dwa tygodnie po wykonaniu ciężkiej operacji, dlatego musiałam przejść następną w Warszawie. Sfałszował dokumentację choroby, a mnie uwodził, przez co dodatkowo niszczył moje osobiste i rodzinne życie. Że tacy ludzie są lekarzami, a nawet ordynatorami, włos się na głowie jeży. Do tego udostępnił moje dane osobowe swojej żonie, która wspierała go w oszukiwaniu mnie. Bo pan Mirosław, jak ma problem z pacjentką, to najpierw ją uwodzi, następnie proponuje jej spotkania poza gabinetem, o czym dokładnie informuje swoją żonę lekarz endykronolog Ewę Styk i w taki sposób państwo lekarze wikłają w sieć skrzywdzoną już i tak złym leczeniem pacjentkę. A jak pacjentka chce dochodzić praw, to pan ginekolog Mirosław Styk straszy pacjentkę kompromitacją. A kiedy pacjentka chce rozmawiać z żoną, to ta twierdzi ironicznie, ze "nie jest na to gotowa" oraz nie jest zainteresowana. To, co robią ci Państwo jest przestępstwem.