Firmę tworzą ludzie i współpracowników dobrze wspominam, tworzyli fajną atmosferę.
Szefostwo - mąż Pani właścicielki wydaje się w porządku, ale Pani właścicielka już tak nie do końca. Pracownicy są wynagradzani według "widzimisie" szefowej. Niektórzy na wejściu dostają 3500 zł, bo tak, inni ciągną na minimalnej krajowej albo niewiele ponad to po dwóch latach pracy.
Praca handlowca i grafika moim zdaniem jest równoważna w tej firmie - praca handlowca bez grafika nie ma sensu i na odwrót, a jednak wynagrodzenia są bardzo różne. Dla niektórych szefowa tworzyła nowe tradycje w firmie np. prezenty na urodziny, ale na jednej osobie się skończyło. Niektórzy byli żegnani koszami słodyczy, a inni nic. Fajnie by było, gdyby każdy otrzymywał to samo, ale niestety tak nie było. W skrócie - nierówne traktowanie pracowników.
Niektóre firmy przysyłały prezenty np. pod postacią słodyczy na święta, szefowa je zabierała i dawała pracownikom, jak były po terminie - serio.
Najbardziej pamiętam motyw, jak zewnętrznej firmie Posters płacił jakieś 2000 zł miesięcznie za bodajże pozycjonowanie strony, a okazało się, że nic nie robili od jakiegoś czasu! Moja wypłata grafika wynosiła wtedy 1800 zł (to było kilka lat temu), a pracy było tam naprawdę dużo! Bywały chwile, że nie było czasu coś zjeść. Zlecali też projekty grafikom z innych firm, jak mają swoich - tego w ogóle nie rozumiem. A szefowa najbardziej była zadowolona z banerów na www, które wyglądały jak karta z poczty z lat '90 (wszyscy moi znajomi się z tego śmiali). Propozycje czegoś współczesnego, w aktualnych trendach były komentowane "czy to godne agencji reklamowej". ;) Ale podobno, o gustach się nie dyskutuje ;) Z biegiem lat widzę, że jednak trochę pozwolili na inny, lepszy, nowszy styl.