Sama pierwsza rozmowa telefoniczna z bodajże Panią właścicielką restauracjei już mnie lekko zniechęciła. Pani sprawiała wrażenie, jakby miała pretensję, że w ogóle dzwonię z ogłoszenia o pracę, które sama wystawiła. Podczas rozmowy były momenty, kiedy wydawało mi się, że Pani nie traktuje mnie poważnie, a ironicznie i z lekkim wyśmianiem. Zaproszenie na dzień próbny słowami,
"Jak Pani chce, to niech Pani przyjdzie" również nie zachęcało. Oprócz tego Pani właścicielka podkreśliła żeby dużo wcześniej dać znać, jeśli się rozmyślę i postanowię nie przyjść, "bo każdy mówi oczywiście, oczywiście, a potem nie odbiera telefonu" . Stwierdziłam, że może miała zły dzień i dlatego nie była zbyt miła lub po prostu zgłasza się do niej wiele osób i ciężko jest jej znaleźć kogoś odpowiedniego. Nie byłoby dla mnie w tym nic dziwnego, gdyby Pani nie zadzwoniła do mnie po godzinie 22 (co już jest zastanawiające) w przeddzień dnia próbnego informując, że odwołuje spotkanie z powodu dużej rezerwacji. Nie wnikam już w to, czy rzeczona rezerwacja była tylko wymówką czy rzeczywiście Pani się nagle o niej przypomniało, bądź nagle ktoś zarezerwował... Chodzi o to, że Pani zapewniała, iż następnego dnia zadzwoni, żeby się dogadać co do dnia próbnego, a tego nie zrobiła.
Jako osoba pilnie szukająca pracy wolałabym, aby ktoś wprost powiedział mi, że nie jest przekonany moją aplikacją, niż robił nadzieję, kombinował coś i tracił tym mój czas. To działa w obydwie strony, nie tylko pracodawca traci swój czas, gdy potencjalny pracownik nie przychodzi na rozmowę /dzień próbny.
Podsumowując, nie wiem w jaki sposób owa Pani zachowuje się w pracy w stosunku do swoich pracowników, także nie oceniam ani na ogół szefostwa ani pracy w tym miejscu. Niemniej wnioskując po tym jednym nie w porządku zachowaniu, raczej łatwo się domyślić, że może coś się jeszcze za tym kryć (tak jak za niektórymi bezczelnymi odpowiedziami na opinie niezadowolonych gości w internecie) .