noname serwisant24.12.2025 15:46
Były pracownik
Cześć wszystkim.
Opowiem wam historię rekrutacji (usunięte przez administratora)
Najpierw rekrutowałem się zdalnie – wszystko było w porządku. Później pojechałem do siedziby firmy na rozmowę face to face. Pierwsze wrażenie? (usunięte przez administratora). Pytania kompletnie z kosmosu, takie, że aż się w głowie nie mieściły. Mimo wszystko „udźwignąłem” rozmowę, byłem cały mokry ze stresu, ale zostałem wybrany.
Przyszedłem do pracy. Już pierwszego dnia zaczęły się dziwne doczepiania się bez powodu. Mimo to pokazałem pełen profesjonalizm. W końcu nawet był zdziwiony, że tak można robić serwis. Mam ponad 7 lat doświadczenia, więc żadnego problemu z pracą nie było. Uznałem, że po prostu się „docieramy”.
Drugi dzień, trzeci dzień – dalej to samo. Dziwne przytyki, niepotrzebne uwagi, momentami chamskie zachowanie. Ignorowałem to i robiłem swoje, bo znam nie tylko swoje prawa, ale też obowiązki. Nawet przy delikatnym chamstwie podchodziłem do niego kulturalnie.
Kolejny dzień – dostałem zadanie, żeby umyć nowe, świeżo zakupione naczynia po gościach. Zrobiłem to dokładnie i zgodnie z instrukcją. Następnego dnia mówi do mnie: „Jedziemy do palarni, siadaj za kierownicę”. OK, jedziemy.
Podczas jazdy zaczęło się czepianie, że jadę za wolno itd. Tłumaczyłem spokojnie. I wtedy – awantura o naczynia.
Pyta mnie, dlaczego źle umyłem naczynie. Odpowiadam, że jest czyste i nie ma się do czego przyczepić. A on na to:
„Nie odkleiłeś naklejek pod spodem. Może wy tam na Ukrainie tak jecie?”
W tym momencie puściły mi nerwy. Po kilku dniach ciągłego stresu i ignorowania jego zachowania to był koniec. Nikt nie będzie mnie obrażał ze względu na narodowość ani traktował (usunięte przez administratora)
Spokojnie, ale stanowczo powiedziałem:
– Umyłem naczynie zgodnie z informacją, którą dostałem od pracownicy. O naklejkach nikt mnie nie poinformował, więc mogę jedynie przeprosić. Ale proszę zrozumieć, że jeśli nie dostaję pełnych instrukcji, to nie jestem w stanie spełnić oczekiwań – nie czytam w myślach.
I proszę się do mnie tak nie odzywać. To, że jestem z zagranicy, nie daje panu prawa mnie obrażać.
Na co on, już kompletnie chamsko (byliśmy wtedy 110 km od Warszawy):
„Jeszcze raz tak do mnie zagadasz, to wyrzucę cię na ulicy!”
Wtedy zrozumiałem, że to człowiek, dla którego pracownik nie ma żadnej wartości. Odpowiedziałem:
– Proszę bardzo, niech mnie pan wyrzuci, skoro nie potrafi się pan zachować.
Była zima, mróz, obca miejscowość, zero pieniędzy. Zostałem wyrzucony z samochodu. Musiałem brać kredyt na Ukrainie, żeby wrócić do Warszawy i do hostelu.
Taka jest ta historia.
Chcę jasno powiedzieć: jeśli kiedykolwiek traficie na ofertę pracy od tego człowieka – uciekajcie jak najdalej i nie oglądajcie się za siebie.
A do was wszystkich:
Choćby było ciężko – jeśli znacie swoje obowiązki, robicie swoją pracę dobrze, a spotka was coś takiego, nie tolerujcie tego ani minuty. Nawet jeśli zostaniecie na środku ulicy w cienkich spodniach i bez grosza na autobus – szacunek do samego siebie jest ważniejszy.
Dziś jestem jednym z najlepszych serwisantów w Warszawie, rozwijam się, potrafię wiedzą „zamknąć” dwóch czy trzech innych serwisantów i dbam nie tylko o siebie, ale też o ludzi wokół.
Nie bójcie się iść do przodu i robić swoją robotę dobrze.
Dorobkiewiczów i chamstwa – nie tolerować ani minuty.