Ten człowiek jest nieobliczalny. Uderzył mnie w twarz za to, że spóźniłem się 3 minuty na plac załadunkowy, jadąc trasą Piaski–Świdnik.
Po tym zajściu pisał do mnie, żebym natychmiast wrócił i dokończył pracę, jak gdyby nic się nie stało.
Jego małżonka, która była świadkiem zdarzenia, zamiast udzielić mi pomocy, twierdziła w wiadomościach, że byłem „naćpany”, najwyraźniej próbując bronić męża.
Jeżeli rzeczywiście uważała, że byłem pod wpływem narkotyków, to dlaczego nie wezwała policji, tylko biernie obserwowała sytuację, gdy przewróciłem się obok busa, w którym siedziała?
Zdecydowanie nie polecam współpracy.