Pracowałam w jednej z kawiarni franczyzowych. Praca i szkolenia pod okiem właścicileliki były bardzo profesjonalne, wszystko było jasne i klarowne w naszej współpracy. Jeśli chodzi o samą franczyzę i państwo Jarowych z którymi miałam nieprzyjemność się zetknąć to nie mam dobrego zdania. Oleg jest strasznym szowinistą po kontakcie z nim wiem, że nie traktuje poważnie kobiet z którymi współpracuje, da się odczuć w rozmowie że traktuje kobiety jako mniej rozwinięte umysłowo, firma nie jest jego ale defakto to no wszystkim zarządza, Inna jest tylko marionetką do tworzenia fantastycznego wizerunku podszytego zapachem gnijącego mięsa. Oboje są zakłamanymi (usunięte przez administratora), którzy sami już gubią się w swoich kłamstwach. Obiecują ludziom śliwki na wierzbie przy czym dobrze wiedzą że ich wizja od początku jest skazana na porażkę, wybierają lokalizację które nie mają szans na zaistnienie przez co zbijają kasę na ludziach którzy są kompletnie zieloni w temacie. Pomoc marketingowa w tej firmie nie istnieje. Wymagają dostosowania się do ich wymogów nie dając w zamian niczego. Miałam przyjemność pracować w firmach franczyzowych i takiego (usunięte przez administratora) ze strony franczyzodawcy nigdy nie widziałam. Zawsze opieka nad placówką była na najwyższym poziomie, kontrole jakościowe dwa razy w miesiącu. Sprzedajesz koncepcje to nie nazywaj się franczyzą!!!!! Generalnie styczność z tym ludźmi to najgorsze co spotkało mnie w ciągu mojej 12 letniej pracy w gastronomii.