GBX Soft to firma, która pozwala się rozwijać. Nie jestem pewien, czy konkretnie w obszarze, w którym chcesz się rozwijać, ale coś koło tego. Tutaj rozwijane są umiejętności szybkiego myślenia i klepania kodu, pracy w ramach nadgodzin i słabo prowadzonych projektów, co w przyszłości może przydać Ci się jako przykład złych praktyk i braku doświadczenia. Trzeba nałożyć na to własny filtr, by faktycznie móc coś z tego wyciągnąć. Pamiętaj, jesteś sam sobie sterem i żeglarzem. Seniorów tutaj nie ma, ale może kiedyś po omacku się nim tutaj staniesz (jeżeli zostaniesz odpowiednio długo). Podejście “nie potrzebujemy” seniorów od razu obnaża podejście ludzi zarządzających - że będzie ciężko...
Proszę wybaczyć gorzkie słowa, oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że to początkująca firma, która stawia pierwsze kroki. Walka trwa, lecz obawiam się, że kapitanat tej łajby nie wyciąga wniosków. Tsunami, które przeszło przez firmę nie zmieniło podejścia do pracowników, projektów. Jest to bardzo niepokojące. Boję się, że młody narybek, trafiający do GBX nauczy się złych praktyk i będzie powielać je dalej, na dalszym etapie kariery. Bardzo, bardzo złe podejście.
Kapitanat powinien uczyć się cały czas, a ktoś kto zajmuje się wszystkim, nie potrafi nic. Trzeba jasno określić siebie, jako lidera i swoje miejsce w organizacji, a resztę powierzyć pracownikom, by mogli się realizować. To nie jest obecne w tej firmie, fakt, zdarzały się krótkie epizody, że było lepiej, ale to była chwilo zmiana, wywołana silnym sprzeciwem jednostek. Przedmówcy przedstawiają okropny obraz tej firmy, z moich obserwacji jest dokładnie tak, jak zostało opisane. Przerażająca jest również ignorancja kapitanatu na tematy związane z nowoczesnymi, zwinnymi metodykami (NIE METODOLOGIAMI), głównie Scrum, zarządzaniem oparty na wyciąganie wniosków i nieoceniającą postawę. Czasy, kiedy robiło się byle jak dawno się skończyły! Organizacja, która nie adaptuje się do wymagań rynku (pracowników i klientów) umiera.
Ludzie, którzy dołączają do GBX to przeważnie świeżaki, zaczynają swoją przygodę, są zmotywowani. Niejednokrotnie widziałem sceny, w których świeże podejście było miażdżone “czym co jest sprawdzone” i brakiem jakiejkolwiek szansy na spróbowanie np. nowej technologii. Młodzi tracą motywację bardzo szybko, ponieważ nie widać żadnego światełka, żadnej latarnii na morzu zwanym organizacja, że będzie lepiej. Ileż można się zmuszać i akceptować ciągłe odmowy? Co gorsza, praca pracowników jest kontrolowana i dokumentowana w formie screenshotów. Spróbuj wejść na inną stronę niż powinieneś, a czujne oko już robi Ci zdjęcie. Niedługo otrzymasz screenshot i pytanie “Dlaczego nic nie robiłeś?“. Brak zaufania do pracowników i sposobów ich pracy.
W firmie nie ma naturalnych liderów, ponieważ lider jest jeden, nawet jeżeli nie ma racji. Zachęcam spojrzeć do przyrody i hierarchii w watasze wilków. Lider idzie ostatni, idzie tempem grupy. W GBX jest odwrotnie, lider idzie z przodu, swoim tempem, a reszta powoli zostaje w tyle. Potem nie ma już szans na złączenie się, ponieważ dysonans jest zbyt duży. Lider nie ogląda się, nie wyciąga ręki i nie przede wszystkim nie zwalnia tempa. Nawet szkolenia, które faktycznie były, ale raptem kilka, nie naprawią tego. To proces długi i łatwo zrazić do siebie ludzi. Lider powinien szukać rozwiązań, zachęcać. Są podcasty i książki traktujące o tym temacie, są niezwykle wartościowe i przy odrobinie wysiłku można poprawić swoje umiejętności przywódcze znacznie.
Cała sytuacja jest bardzo przykra, ponieważ na Podkarpaciu nie ma wielu konkurencyjnych software house’ów. Była tutaj ogromna szansa na zbudowanie solidnej marki, która mogłaby czerpać z zasobów naszego regionu. Po wpisach pozostałych widzę, że o odbudowę renomy będzie bardzo trudno. W branży nie ma sentymentów, dostajesz to, na co zasłużyłeś.
Jestem przekonany, że firma przetrwa, zmieni się, przekształci w coś innego, ale przetrwa. Przetrwa też duch ignorancji na najwyższych szczeblach, chyba że coś się zmieni (mam nadzieję!). Przeszedłem wiele w tej firmie i wiem, że minimalna zmiana jest możliwa, udało się to w pewnym stopniu osiągnąć, ale droga jest jeszcze daleka, a szlak kręty i usłany porażkami. Do tego trzeba pokory.
Podsumowując już ten długi wywód chciałbym przytoczyć pewną maksymę: Szanuj swojego pracownika, ponieważ ten pracownik to Twoja firma. Nie szanujesz pracownika, czyli nie szanujesz firmy, a jeśli nie szanujesz własnej firmy, to nie szanujesz siebie. Jeśli firma ma się rozwijać to Ty, jako lider, musisz się rozwijać. Rozwój to jedna z najlepszych ludzkich cech jakie dała nam natura. Nie marnujmy tego potencjału na robienie beznadziejnych produktów o niskiej jakości i nie marnujmy energii na kontrolowanie pracowników, wpajania im SWOJEJ wizji i zamykaniu się na nowe podejście w różnych obszarach. Niech szanowny lider zamieni się rolą z pracownikiem i zobaczy co to znaczy pracować pod kimś.
Pozdrawiam,
Adam Mickiewicz