Pracowałem tam pół roku temu. Szef to typowy Janusz, nie daje umowy, 90% na czarno. Prawie 100% Ukrainy i płaci głodowe stawki. 10 zł na godzinę dla kierowcy + % od zamówień. Często po 12h wychodziło mniej niż 18 zł na rękę co jest śmieszne. Na kuchni syf, często widziałem jak kotlet upadł na ziemię to cyk go na talerz i do klienta. Ani jeść tam ani pracowac. Szef w dodatku straszny tyran, ciągle wyszukiwał zajęcia, nawet wody kierowcom ani pracownikom nie kupił. Nie polecam i lepiej już iść do biedronki