Ja dzielę się opinią jako klient. Firma pracuje intensywnie w okolicach września. Mieszkania na szybko pewnie odświeża i naprawia niektóre usterki, większe remonty też pewnie niekiedy robi. I takie piękne mieszkanie potem intensywnie usiłuje wynająć, ja np. wynajmowałem pokój w 6-pokojowym mieszkaniu studenckim. Nie jest tak, że dałbym 0 na 10, bo jednak większość rzeczy w mieszkaniu działała kiedy przez rok wynajmowałem ten pokój. Ale było sporo problemów, rzeczy zamontowane źle (półki w łazienkach dało się wyjąć ze ściany bez użycia siły, bo wkręty były mniejsze niż wywiercone dziury, ktoś uszkodził moje łóżko tak, że opierało się na główkach od gwoździ użytych przez tego McGyvera - porysowany kawał paneli gdy pierwszy raz potrzebowałem je przesunąć, ale na szczęście wszystko udokumentowałem i nie próbowano mnie wciągnąć w koszta, internet działał ok jeśli nie przeszkadza komuś że nie było połączenia przez sekundę czy kilkanaście co minutę do kilkunastu. niestety jeśli ktoś albo gra w gry online albo pracuje zdalnie to taki internet jest mu kompletnie niepotrzebny i dla każdego kto się orientuje trochę w temacie to jest to po prostu usługa nazwijmy to uszkodzona, którą należy naprawić. późną jesienią jak już było zimno przyszła pani i włączyła grzejnik, rychło w czas bo już mieliśmy do nich sami dzwonić i pytać. wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy ile będzie z tym mieszkaniem problemów, więc nie spieszyliśmy się i byliśmy w miarę spokojni. tylko że jak zaczęli grzać to się okazało, że i tak w łazienkach i na korytarzu nie ma przecież grzejników i jest 12 do 16 stopni rano, gdy człowiek się zbiera do pracy. to zamontowali grzejnik i co ciekawe nie wymagało to żadnego wielkiego remontu, wszystko już było gotowe i zaplanowane - to się człowiek zastanawia czemu grzejnika wcześniej nie dali? albo chcieli zrobić na nim pracownicy jakiś przekręt, albo firma miała nadzieję, że tym sposobem zapłaci mniejszy rachunek za ogrzewanie zimą. takich historii było więcej, nie wszystkie z resztą pamiętam. nie wiem na ile to wina źle wyremontowanego mieszkania, bo tylko raz mieszkałem w takim miejscu, na parterze w kamienicy w centrum Łodzi - ale co i rusz pachniało mi w pokoju jak na stacji benzynowej, wszystkie spaliny z parkujących/ruszających/rozgrzewających swojego diesla samochodów wlatywały mi jakimiś szczelinami w oknie do pokoju. Kontakt z firmą jest miły dopóki dajesz się wodzić za nos, jak zaczynasz konkretnie wymagać tego czy owego, to zaczyna być niemiło i padają oskarżenia w Twoją stronę - np. do mnie że niby prowadzę na terenie mieszkania działalność gospodarczą i zużywam dużo prądu bo pracownik widział u mnie trzy komputery (przyniesione i włączone tylko po to żeby pracownikowi pokazać na czym polega problem z internetem i że to jest usterka a nie coś normalnego). Lista się tu nie zamyka, ale myślę, że przekona każdego kto mi uwierzył, żeby spróbować szczęścia z inną firmą.
Moje sugestie dla Impro Jeremiasz Gorzarda Vel Gorzędowski:
Przede wszystkim to, że ludzie są młodzi, nie znaczy, że są idiotami. Traktowanie klientów w taki sposób jest krótkowzroczne, ponieważ przy mieszkaniu z którego dostaje się ok. 5 tysięcy miesięcznie można uszczknąć tych parę groszy żeby zapewnić dobrze zaprojektowany i przeprowadzony remont, a potem zatrudnić te 10-20% pracowników więcej albo trochę bardizej kompetentnych. Gdyby poziom jaki prezentuje firma we wrześniu i na pozór chcieć utrzymać realnie przez cały rok, to koszta by Was nie zjadły, a zyskalibyście renomę. Zamiast wyciskać grosze z Waszych klientów w przeświadczeniu, że przyjdą po nich inni, moglibyście stać się liderem gwarantującym uczciwą jakość na studencką kieszeń, a jako rozpoznawalna marka łatwiej znaleźli byście finansowanie ekspansji i Wasze schylanie się po grosze kosztem klientów okazałoby się nic nie warte w porównaniu z korzyściami płynącymi ze zbudowania dobrej marki. Ale tego nie zrobicie, bo tego nie rozumiecie.