Jakaś porażka, w ogłoszeniu stawka 6200 brutto, byłem na rozmowie i w rzeczywistości wygląda to tak:
-na umowie masz minimalną, resztę przelewają ci na konto jakiegoś ubezpieczyciela (nazwa rymuje się ze słowem "Karta" jak coś) jako polisę, która niby co miesiąc możesz wypłacić, ALE!
Ubezpieczyciel ma na to 10 dni roboczych od momentu zgłoszenia, a zgłosić możesz dopiero jak pracodawca wpłaci tam pieniądze, czyli w efekcie dostaniesz to w następnym miesiącu (o ile w ogóle).
Właściciel na rozmowie powiedział "no ja wiem że za minimalną ciężko przeżyć, więc czasem pracownicy pożyczają ode mnie pieniądze i po prostu oddają gdy dostaną od ubezpieczyciela" (cóż za łaskawca!) jestem w szoku że nie wstyd mu w ogóle mówić coś takiego że pracownicy muszą przychodzić się prosić o pożyczenie pieniędzy do czasu wypłaty.
- benefity? żaden multisport, wybierasz sobie jedno miejsce (np. basen) i tam wykupują ci karnet imienny
-nadgodziny? tak, ale nie dobrowolne, wprost zostało mi powiedziane, że jak jest robota to trzeba zostać aż się skończy
-wdrożenie? nie, bo nie ma na to czasu ani dość składu żeby ktoś cię szkolił, czyli w skrócie przyjdź i od razu (usunięte przez administratora)
Dla mnie po prostu śmiech na sali, natomiast jak ktoś ma iść pracować za minimalną gdzieś indziej to pewnie i tak się skusi przyjść tutaj bo zawsze ma dodatkowo pod stołem płacone przez ubezpieczyciela.
Ludzie szanujmy się, takie firmy utrzymują się na rynku bo ludzie dają się wykorzystywać za miskę ryżu.
Jeśli chcecie iść się prosić szefa o pieniądze bo nie macie na chleb, a on mówi o tym z dumą jaki to on dobry, to zdecydowanie polecam pracę w firmie Strażak w Toruniu.