Pod koniec lutego 2019 r doznałem urazu skrętnego kolana. Kontuzja była na tyle poważna, że z powodu silnego bólu nie mogłem ruszać nogą w kolanie więc pojechałem do szpitala imienia Kopernika w Łodzi. Zostałem przyjęty na SORze przez innego ortopedę który zlecił założenie opatrunku gipsowego na długość całej nogi na czas dwóch tygodni ponieważ podejrzewał zerwanie więzadła krzyżowego przedniego. Po dwóch tygodniach jeszcze z nogą w gipsie i o kulach wróciłem do poradni ortopedycznej w szpitalu Kopernika gdzie trafiłem do pana Zbigniewa Kokoszki. Po zdjęciu opatrunku gipsowego nawet nie obejrzał nogi tylko zlecił zakup ortezy stawu kolanowego i wyznaczenie kolejnej wizyty za dwa tygodnie. Na kolejną wizytę przyszedłem w ortezie i o kulach, znowu nie przeprowadził żadnych badań i wymyślił że mam jeździć na rowerze aby usprawniać nogę. Na trzeciej wizycie zachowywał się dokładnie tak samo czyli nie przeprowadził żadnych badań tylko cały czas kazał jeździć na rowerze. Sam nie wpadłby na to żeby zrobić USG dopiero na moją prośbę dał mi skierowanie na to badanie i wyznaczył kolejną wizytę. Po badaniu USG okazało się że mam pękniętą łąkotkę przyśrodkową. Na kolejnej wizycie Pan doktor Kokoszka znowu nie przeprowadził żadnych badań, nie spojrzał nawet na zdjęcie USG tylko ograniczył się do przeczytania samego opisu stwierdzając, że na tym kończy leczenie ortopedyczne i teraz mam udać się do lekarza rehabilitacji. Kiedy grzecznie spytałem czy łąkotkę się operuje czy wystarczy sama rehabilitacja i od czego to zależy zdenerwował się i z protekcjonalnym uśmiechem na twarzy oznajmił mi żebym się tym nie interesował bo to on jest lekarzem i mam robić co mi mówi. Przy podejrzeniu zerwania więzadeł w kolanie nie zrobił absolutnie nic. Najgorszy lekarz jakiego spotkałem, nie powinien zajmować się pacjentami.