Niestety miałem nieprzyjemność trafić na tego "rzetelnego" biegłego sądowego w trakcie postępowania sporu sądowego pomiędzy mną, a mechanikami, którzy podczas wykonywania prac naprawczych w moim samochodzie, zostawili kawałek materiału (czyściwa) w silniku, ponadto na jeździe testowej rozbili samochód. Jest to istotne, gdyż pan Grzegorz Szydło w pierwszym piśmie stwierdził, że materiał w kanale olejowym nie spowodował żadnych szkód i musiał się znajdować tam już wcześniej (mimo tego, że silnik się zatarł, a przed naprawą jeździłem rok i było wszystko w porządku) a ponadto napisał również, że samochód był wypadkowy, miał w przeszłości uszkodzony przód. Jednakże gdy w drugim piśmie zapytałem go, że skoro ma takie informacje to chciałbym jakiś dowód tej tezy i tu najlepsze, w odpowiedzi w drugim piśmie pan Grzegorz stwierdził, że samochód jednak nie był nigdy wcześniej uszkodzony. Co to za biegły sądowy, który bezpodstawnie robi opinie, a gdy trzeba poprzeć ją dowodami zaprzecza sam sobie. Chciałbym dodać, że każde pismo kosztowało 1500zl, ponadto trzeba było czekać pół roku, aby odniósł się do swojego pierwszego pisma. Proszę się zastanowić, zanim ktokolwiek będzie chciał zasięgnąć "profesjonalnej" opinii tego rzeczoznawcy z zakresu mechaniki.