Warunki to jakiś żart. Pomijając podstawę, diety to minimum obowiązujące na danym terenie. Z czego jeszcze mają zasadę, że połowę zabierają na jedzenie według własnego "widzi mi się". Czas podróży płatne połowę. Bo tak. Trudno dostępne miejsca, gdzie trzeba targać skrzynie z narzędziami które pakują bracia szefa, ale ich nie noszą, więc mają w nosie że zerwiesz sobie kręgosłup. Zobaczysz ciekawe miejsca? Powodzenia, miesięcznie czasem ponad 300 godzin, 7 dni w tygodniu. Dodatek za nadgodziny to też jakiś żart. A jak że, pod stołem oczywiście. Nie pytajcie nawet o dodatki w pracy za soboty, niedziele i święta. Takich pytań nie wypada ( nie wolno zadawać). Lepiej jechać na normalnych (ludzkich warunkach ) za granicę bo i tak miesiącami nie będzie was w domu. A w delegacji odpoczywać będziecie w jakiś zaszczurzonych brudnych norach. Czyste i przyjemne noclegi są dla braciszków, a wy macie na to zarabiać.
Kto nie wierzy, polecam wybrać się na rozmowę i zweryfikować.
Rzuci was dziewczyna, zdradzi żona, i pozapominają dzieci. A i tak nie dadzą wam zarobić. NIE POLECAM