Szanowny Panie! Od lat kupujemy w Pańskim stoisku warzywa, owoce itp.Niestety często na paragonach są pomyłki na niekorzyść klientów. Dzisiaj rozbawiła mnie urocza sprzedawczyni w czarnym kapeluszu, dopisując mi 1,75zł za ziemniaki, których nie kupowałem ani o nich nie rozmawiałem/wpisała mi w pozycji pierwszej łatwo to wytłumaczyć, że np. poprzednia klienka kupowała ziemniaki i przez roztargnienie doposała mi do rachunku. Ludzi w kolejce nie było/godz.10.17/. Kupiłem natomiast śliwki, żółtą fasolę i jabłka. Dużo nie zapłaciłem, jedyne20,87. Uważam, że pani zrobiła to świadomie, przecież paragonu w warzywniaku praktycznie nikt nie sprawdza, ja również. A kto wróci z domu kłócić się o te 2 złote. Niestety moja żona często sprawdza paragon niejednokrotnie podobne i inne pomyłki się zdarzają. Dziś upału nie było, dużej kolejki również nie. Dlatego trudno o pomyłkę. Piszę o tym tak długo ponieważ nie będę używał mocnych słów, wygląda na to że ta śliczna pani uważa mnie za idiotę lub analfabetę. Po prostu lekceważy starszych klientów traktując ich jako źródło dodatkowych dochodów.
Kończąc uprzejmie proszę Pana o zrobienie z nią porządku i sprawienie żeby pracowała normalnie. Bo warzywa i owoce są bardzo drogie. A nas emerytów nie stać na fundowanie wczasów obcym osobom.
Łączę wyrazy szacunku
Stały klient-emeryt