Tragedia. Omijać szerokim łukiem. Na początku obiecanki o wielkich zarobkach, fajnej atmosferze, spokojnej pracy, ale nie daj Boże zrób jedną pomyłkę i jest wojna (i to nawet nie jest przesada). Widzę, że dziewczyna w drugiej opinii napisała, że wytrzymała tydzień, podziwiam, ja ledwo trzy dni. Pierwsze dwa dni polegały na "szkoleniu", tak naprawdę chłopak który się już zwalniał pokazał mi kilka rzeczy na szybko i tyle. Oprócz obowiązków związanych z recepcją nagle okazało się też, że będę musiała sprzątać po gościach pokoje, co okej, nie mam z tym większego problemu bo jest ich 5, ale tutaj również jeśli robiłam to za wolno lub źle to nie dali mi nawet szansy się poduczyć, od razu był problem. Najlepsza część historii to trzeci dzień, gdzie bez wcześniejszej informacji o tym, że mam zrobić inaczej, skasowałam gości za cały pobyt kartą, zamiast wziąć od nich gotówki za early check-in. Nie wydaje mi się bym kiedykolwiek usłyszała tyle obelg w moją stronę, ani od pracodawcy ani od nikogo innego. Pani Elżbieta bardzo sprytnie omija płacenia podatków za właśnie takie rzeczy jak early check-in lub dodatkowe udogodnienia biorąc gotówkę, więc za zgodzenie się na płatność kartą usłyszałam m.in że jestem chora psychicznie, idiotką, że do niczego się nie nadaje itd. Takie słowa padały cały czas dopóki nie wyszłam. Do tego komentarz, że nie mogę tam tak długo siedzieć, bo będę zarabiać więcej niż Pan konserwator, a na to nie zasługuje, co chyba podsumowuje te "wysokie zarobki". W ten sam dzień oddałam telefon służbowy i nie wróciłam. Wariatka która nie powinna mieć pod sobą żadnych pracowników, ale ci dwaj co jej służą też nie lepsi.