9-14.08.2026r. BERNINA EXPRESS-SALZBURG-MEDIOLAN-COMO
Wynajęty autokar z firmy Mirko o numerze rejestracyjnym WZ 669CR nie spełniał warunków autokaru, który jechał w tak daleką trasę. Fotele twarde, mega niewygodne, klimatyzacja była mało wydajna, słabo chłodziła, czuć było czasami z niej zapach z autobusowej toalety. Taki standard autokaru nadaje się na wycieczkę po Polsce a nie po Europie. Ilość gwiazdek nie świadczy o komforcie podróży.
Jeśli chodzi o samych kierowców to bardzo sympatyczni i mega odpowiedzialni kierowcy.
Jeśli chodzi o samą wycieczkę to biuro podróży Amicus pozostawiło po sobie niesmak na samym starcie bo skoro zapisuje się 4 osobowa rodzina (takie samo nazwisko) to powinni usiąść koło siebie w autokarze a tutaj dwójka chłopców 14 i 10 lat siedziało w środku autobusu a rodzice z tyłu. Nie jest to błąd ale wielbłąd. Tak trudno włączyć myślenie i się domyśleć że powinni usiąść obok siebie ??
Ubezpieczenie, które dostajemy do podpisania w trakcie jazdy opiewa na 10 tyś zł. (NNW w Polsce) i 10 tyś na granicą.
Na dzisiejsze realia to jest śmieszna kwota w porównaniu z przebytą drogą i ewentualnymi wypadkami na drodze. Ale pod każdą wycieczką wielkie informacja, że posiadamy ubezpieczenie (…) Ja rozumiem, że mogę się we własnym zakresie ubezpieczyć ale skoro biuro podróży informuje że jest ubezpieczenie to raczej tego nie robię.
Jeśli chodzi o samo wyżywienie:
W Austrii w miejscu noclegu jedzenie było średniej jakości i co Nas mega zaskoczyło – BRAK HERBATY !!!! Można było ją otrzymać ale za dopłatą 2,5 EURO. Jak można organizować wycieczkę, przejechać pół Europy i zwiedzać i na wieczór dnia zjechać do miejsca spania i nie dostać na kolacji ciepły napój tylko wodę to tylko Amicus mógł na takie coś wpaść !!!! Zdziwienie i rozgoryczenie uczestników było bezcenne zwłaszcza, że następnego dnia na śniadaniu herbata była !!
Samo miejsce noclegowe było mega, super pokoje, łazienka, spanie i te przecudne widoki :)
Hotel Aspen Konig.
Kolejnym absurdem była jazda kolejką Bernina Express.
Połowę drogi jechaliśmy zwykłym pociągiem a drugą już tym „oryginalnym” – z przeszklonymi oknami i klimatyzacją.
Przy temperaturze +30st C jechanie zwykłym pociągiem, który nie posiadał klimy i jedyną alternatywą było opuszczenie okien do połowy w nagrzanej puszcze to chyba nie za to człowiek zapłacił.
Ja myślałem, że żyjemy w czasach że skoro płacę to żądam a tutaj miałem wrażenie (i nie tylko ja), że ktoś Nas skroił na kasę za oryginalny pociąg a pojechaliśmy zwykłym pół drogi. Po przyjeździe do Tirano i jeździe autobusem do włoskiego miejsca noclegowego p. Daniel się spytał jak podobała się jazda dwoma różnymi wagonikami…chyba spytał ironicznie lub analizował czy następne wycieczki także mogą być oszukiwaniu na tym procederze. Zwłaszcza, że sam przyznał, że wcześniejsze wycieczki jechały całą drogę tym klimatyzowanym, oryginalnym pociągiem !!
Po przyjeździe do włoskiego miejsca noclegowego wszyscy poszli na kolację – jeśli ten poczęstunek kolacją nazwać można.
Kawałek lasagne i w kubku panna cotta to wszystko co otrzymaliśmy. Chyba ktoś się zorientował, że coś za mało otrzymaliśmy po całym dniu zwiedzania i jazdy 200km do miejsca noclegowe i otrzymaliśmy jeszcze talerz na którym było kilka podsmażanych ziemniaków i 3 kawałki twardego schaby (sznycel). Jako napój do ciepłego posiłku otrzymaliśmy dwa rodzaje wody -niegazowaną w temperaturze pokojowej i niegazowaną prosto z zamrażarki.
Ja rozumiem, że Włosi tak piją do posiłków ale grupa była z Polski i mieliśmy prawo liczyć na jakiś ciepły napój.
Jeśli chodzi o same pokoje to były klimatyzowane a łazienki duże, przestronne.
Następnego dnia rano na śniadanie była możliwość wypicia ciepłej herbaty lub kawy.
Czemu dzień wcześniej nie było można się napić jak człowiek to już pytanie do Amicusa.
Jeśli chodzi o samych przewodników (p. Iza i p. Dorota) to bardzo szczegółowo mówiły o miejscach, które odwiedzaliśmy – super spędzony wspólnie czas.
Jeśli chodzi o wielkie wydarzenie jakim był rejs statkiem. Za duże słowo statek – barka wodna.
Wszyscy myśleli, że będzie to wynajęty TYLKO DLA NAS statek po jeziorze Como a okazało się, że była to barka, która płynęło od przystanku do przystanku na tym jeziorze, gdzie ludzie opuszczali i wchodzili na pokład (tramwaj na wodzie).
Czas wolny w trakcie całej wycieczki to jest temat mocno kontrowersyjny. Można zrozumieć 2h wolnego czasu w Mediolanie czy 1h w Salzburgu ale czemu mieliśmy 40min wolnego po żegludze na jeziorze Como, gdzie ludzie zwracali uwagę, że już chcą wracać do autobusu !!