Zdecydowanie odradzam pracę w Magia d’Italia. Przepracowałam w tej firmie 2 lata i niestety sposób, w jaki zostałam potraktowana po złożeniu wypowiedzenia, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że była to dobra decyzja.
Po złożeniu wypowiedzenia we wrześniu zaczęły się problemy. Kierowniczka Karolina przestała odpowiadać na wiadomości i odbierać telefony. Wcześniej również praktycznie nie pojawiała się na punkcie, a my jako pracownice często byłyśmy zostawione same sobie. Kiedy pojawiały się problemy, zamiast realnego wsparcia można było usłyszeć, że kierowniczka „nie ma zamiaru zbierać opierdolu za nas”.
Przez cały okres pracy komunikacja ze strony kierownictwa opierała się przede wszystkim na wytykaniu błędów i przekazywaniu negatywnych uwag. Za dobrze wykonaną pracę czy pozytywne opinie od klientów praktycznie nie było pochwał. Atmosfera była dla mnie na tyle obciążająca, że odbierałam ją jako mobbing i ciągłą presję.
Jednym z najbardziej absurdalnych momentów było niewypłacenie mi wynagrodzenia za przepracowany sierpień. Wypowiedzenie złożyłam we wrześniu, a mimo prawidłowo przepracowanego miesiąca nie otrzymałam należnej wypłaty. Gdybym sama nie zadzwoniła do biura, nawet nie wiedziałabym, z jakiego powodu pieniędzy nie ma.
Dużym problemem był również brak porządku w dokumentacji i organizacji pracy. Dokumenty, rachunki czy umowy były przywożone przez dostawcę. Zdarzało się, że pracownicy byli proszeni o podpisywanie dokumentów z datą wsteczną. W moim przypadku pojawiała się również sytuacja, w której brak podpisu miał skutkować wstrzymaniem wypłaty.
Kolejna kwestia to koszule pracownicze. Otrzymywałyśmy je często po innych osobach, a następnie wymagano od nas rozliczania się z nich, mimo że przy ich wydawaniu nie podpisywałyśmy żadnego dokumentu określającego, co dokładnie otrzymujemy.
Jeśli chodzi o zarządzanie punktem, miałam również wrażenie, że kierowniczka faworyzuje jedną z pracownic i część spraw załatwia z nią za plecami pozostałych osób. Grafik również często trzeba było wręcz wypraszać, mimo że powinien być podstawową informacją organizacyjną dla pracowników.
Zdarzało się także wywieranie presji w sprawie dyspozycyjności — padały sugestie, że jeśli nie podamy odpowiedniej liczby dyspozycji, możemy zostać zwolnione, szczególnie w sytuacjach, kiedy brakowało obsady.
Po dwóch latach pracy mogę powiedzieć jedno: nie polecam. Jeśli ktoś szuka miejsca z dobrą organizacją, szacunkiem do pracowników, sprawną komunikacją i poczuciem, że przełożony faktycznie wspiera zespół, to moim zdaniem powinien dobrze się zastanowić przed podjęciem pracy w tej firmie.
Jeżeli osoba zarządzająca punktem nie potrafi komunikować się z zespołem, rozwiązywać problemów i zapewnić pracownikom podstawowego wsparcia, być może warto zastanowić się nad zmianą na tym stanowisku.
Dla mnie dwa lata wystarczyły. Zdecydowanie odradzam.