Prawie utopiłem oszczędności kilku lat. Pośrednik zaproponował nam nieruchomość, niby cacy, wszystko ok ale coś nie dawało mi spokoju i co się okazało chciała nam wcisnąć za grube pieniądze dom po pożarowy niby nic nie wiedząc o tym fakcie, ale chwilę wcześniej pośredniczyła zbywcom spalonej chaty w kupnie nowej i wciska kit że nie wiedziała, że dom się spalił; cytuję zbywce lekko się paliło nad garażem, w necie nic nie ginie, cały dach spalony i kit wciskają. Nie jestem zadowolony stracony czas, umowa to kpina, pośrednik bierze hajs za otwarcie furtki, dramat omijajcie szerokim łukiem