Studentka z Krakowa07.09.2020 19:25
Inne
Przyjechałam do Wrocławia w celu znalezienia mieszkania na okres prawie 6-o letnich studiów. Budżet nie mały, noc około 2000 zł miesięcznie. Już na etapie rozmowy telefonicznej zostałam potraktowana z góry, gdyż pośrednik powiedział, że są ważniejsze rzeczy niż prezentacja kawalerki. Stwierdziłam, że niekoniecznie musiał to mówić, jednak dałam mu szansę i poprosiłam o adres miejsca spotkania. W tym momencie powinna zapalić mi się czerwona lampka, gdyż Pan Górski powiedział, że przykro mu, ale no nie sposób nie zauważyć wejścia do Pasażu Grunwaldzkiego (we Wrocławiu byłam po raz pierwszy, mieszkam ponad 300km od tego miasta i po prostu poprosiłam o adres). Po tej ciekawej rozmowie umówiliśmy się na godzinę 14:00. Około godziny 14:20 postanowiłam zadzwonić i spytać czy może nie utknął w korku czy może coś innego go zatrzymało. Pan powiedział, że za minutkę zadzwoni. Zadzwonił po kolejnych 20 minutach mówiąc, że jeszcze trochę się spóźni. Spieszyło mi się i chciałam zrezygnować, jednak chłopak namówił mnie żeby jeszcze poczekać. Pan Adam Górski zjawił się o godzinie 15:10 mówiąc, że miał ważne spotkanie i była to „wielka sprawa za setki tysięcy złotych, a nie warto pospieszać kupców, bo ma spotkanie o jakąś kawalerkę”. Również okazało się, że na tą godzinę byli umówieni tez inni ludzie, którzy mieli oglądać z jakichś mieszkania. Byłoby to w pełni zrozumiałe, gdyby później nie okazało się, że kawalerki, które proponował Pan Adam są zajęte, a w recepcji prywatnego budynku pytał czy mają jeszcze wolne mieszkania (co mogłam zrobić sama - i wcześniej zrobiłam, gdyż już tam dzwoniłam przez olx). Brak szacunku dla czasu klienta - mógł chociaż napisać, że się spóźni lub kawalerki zostały wynajęte. Oszczędziłoby to czasu zarówno nam jak i tym innym ludziom. Straciliśmy ponad dwie godziny, po czym zostaliśmy wyśmiani. Przykra sytuacja, nie polecam Pana Adama ani pracodawcom (zbywa klientów i traktuje ich z góry), ani najemcom.