Restauracja Sielanka Gietrzwałd
Przebywający w restauracji kot właścicielki zaatakował i podrapał dziecku twarz.
Po zgłoszeniu zdarzenia do obsługi restauracji i prośby o apteczkę nikt z personelu się tym zdarzeniem nie przejął, a Pani manager nawet nie wyszła do Nas.
Podczas rozmowy telefonicznej właściciel wyparł się obecności kotów na terenie restauracji, co nie jest prawdą i co widać na wielu zdjęciach z wewnątrz restauracji jak koty wylegują się na kanapach (poniżej zdjęcie kotka zamieszczone przez restauracje).
Zostaliśmy zapewnieni przez Panią menager, że koty są jednak częścią tego biznesu i posiadają pełny pakiet szczepień.
Na SOR dziecięcym okazało się, że zwierzak nie ma żadnych szczepień, ani nigdy nie był pod opieką weterynarza, a dziecko musi teraz przyjąć pięć bardzo bolesnych szczepionek przeciwko wściekliźnie oraz nie wiadomo czy nie zostaną widoczne blizny.
Właściciele restauracji krótko mówiąc zlekceważyli śmiechem całą sytuację i wyjechali na urlop do Stanów.
Właściciel prawnik znając doskonale przepisy prawa dał Nam do zrozumienia, że i tak nie poniosą z tego powodu żadnych konsekwencji.