Chciałabym opisać BARDZO NIEPRZYJEMNĄ sytuacje z piatku 2.08, która miała miejsce pod salonem motopublica z udziałem 4 pracowników tego sklepu, ale zacznijmy od początku. Przez błąd kurier zostawił paczkę w salonie motobuplica która miała trafić do salonu moto-akcesoria.pl. O tym fakcie zostaliśmy poinformowani przez Kaję z B2bike gdy przesyłka już była w salonie motopublica a kurier odjechał, no ale paczkę musieliśmy odebrać bo była dla nas bardzo ważna, więc wybrał się tam nasz pracownik Kacper Wesołowski. Na miejscu spotkała go bardzo nie miła sytuacja gdyż pracownik z motopubliki a konkretnie Sebastian Włodek z kolegą przy asyście Bartka Płucienniczaka nie chciał mu wydać paczki ponieważ „wisicie nam pieniądze a paczka zostanie w depozycie" oczywiście żadnych pieniędzy im nie jesteśmy winni. I tak minęło z pół godziny aż w końcu pracownik otrzymał paczkę po zupełnie niepotrzebnej dyskusji i nieprawdziwych komentarzach. On był jeden - w motopublica było kilku. Nie mogliśmy tej sytuacji zostawić bez wyjaśnienia, więc poszliśmy do motopublica wyjaśnić o co chodzi, była już godzina pare minut po 19 wiec sklep był zamknięty ale pracownicy byli i wyszli do nas przez drzwi obok było ich 3. Zaznaczam że od razu byli nastawieni bardzo wrogo i brutalnie do nas, mimo tego że „nie wiedzieli" po co przyszliśmy, bo jeszcze się słowem nie odezwaliśmy. Chciałbym zaznaczyć ze my z moto-akcesoria.pl rozmawialiśmy łagodnie, nie przybliżając się do nich i nie naruszając ich prywatności, natomiast oni wręcz przeciwnie. Byli agresywni, przekleństwa padały co 2 słowa, padły nawet ze możemy iść dalej i załatwić to inaczej, mieli na myśli aby iść się bić (dali to do zrozumienia), mimo tego ze uczestniczyła w tym kobieta i dzieci które siedziały w aucie i wszytko słyszały. Pan Sebastian oraz Pan w czarnej koszulce z alpinestars byli bardzo agresywni, w pewnym momencie wyszedł starszy pan nie wiem czy to był kierownik czy właściciel ale kompletnie na to nie zareagował na takie zachowanie swoich ludzi, stwierdził że jak otrzymaliśmy paczkę to nie ma problemu. Mam mam nadzieje ze wszytko objęła kamera. Na murku obok salonu siedział Alek z Shoei, który widział całą sytuacje i nastawienie wobec nas. Pracownicy motopubliki bezczelnie się śmiali ze im nic nie zrobimy, ale nikt nie pozostanie bezkarny, oskarżono nas o coś co nigdy nie miało miejsca, już kiedyś roznosili o nas fałszywe informacje które docierały do nas od klientów, m.in. że się zamykamy albo zbankrutowaliśmy, za co również powinni zostać oskarżeni. Dodam iż wcześniej wykonaliśmy telefon do Marcina Dworczyńskiego, i stwierdził krótko: oni poprostu szukają rozgłosu.