zupełnie przypadkowo po 13 latach trafilam na profil Pani Anny na go work... coż... moj syn urodzil sie 13 lat temu. Zapłacilismy pani Annie za porod, chodzilismy do szkoly rodzenia kilka tygodni... Kazda nieco zlekniona przyszla mam potrzebuje takiego wsparcia. Pani Anna do momentu podrodu byla ciepla i serdeczna, mialo sie wrazenie ze to taki swoj czloowiek.. Zaplacilismy kuuupe kasy, ale myslalam ze warto... Dzien porodu godz 6,00 rano. Pani Anna odebrala i powiedziala ze mamy czas... na spokojnie przyjedziemy doszpitala.. nie spieszyc sie... pozniej oddzwonila ze ..jest w tym dniu jednak zajeta bo inna Pani zaczela rodzic. Ok zalatwila inna obca połozna ktora okazała sie byc cudowna... Pani Ania - od tego telefonu ZERO KONTAKTU. Kiedy mialam skurcze juz 12ta godzine ...ledwo szlam korytarzem nocą z toalety. Na recepcji porodówki 2-3 polozne.. W tym Pani Ania... byla cisza i spokoj...i to co pamietam po tych 13 latach to totalne olanie mnie... spojrzala na mnie i nic.. nie oczekiwalam glaskania i ojojania NIE ,ale chodz jakiekolwiek cieple slowo cze zaiteresowanie..max 15 sekund- nic... chłod totalny. Jak obcy człowiek, Syn urodzil sie przez cesarke, zero rozwarcia. Jest zdrowym chłopakiem. To takie refleksje dot porodu z pania Ania... po tych 13 latach...wszystko pamietam...nie polecam...