Wczoraj kupiłam w tym barze tortillę z mięsem. Nie wiem ile to mięso leżało w barze i raczej nie w lodówce. Po paru kęsach zaczęłam wyjmować mięso z tortilli. Mój mąż jadł coś innego i pytał czemu nie jem mięsa. Zostawiłam tortillę w połowie nieskończoną i dokończył on. Po chwili też stwierdził, że z tym mięsem jest coś nie tak. Wracając do domu do Wrocławia i potem całą drogę myśleliśmy oboje, że za chwilę się zhaft... tym mięsem. Wypiliśmy po 3 kubki gorzkiej herbaty, żeby zabić ten posmak jakiegoś starego mięsa, a przecież żadne z nas zbyt dużo go nie zjadło.