Mąż oddał auto do naprawy, ponieważ nie przeszlo przeglądu ze względu na przewody hamulcowe. Auto oddał we wtorek, mówiąc dokładnie jaka jest sytuacja. Mechanik miał wymienić przewody, jeszcze przy okazji podrobic podluznice oraz wymienić pasek klinowy ponieważ zaczął piszczec.Najpozniej w poniedziałek mąż miał wrócić na przegląd, żeby nie płacić za niego ponownie, więc umówił się z mechanikiem, że odbierze auto w sobotę rano. Ku naszemu zaskoczeniu pomimo obietnicy auta w sobotę nie dostał... Powiedział więc, że MUSI ODEBRAĆ JE W PONIEDZIAŁEK PO PRACY. Mechanik odparl, że nie wie, czy je zrobi... To jeszcze nie koniec... W poniedziałek czyli PO PRAWIE TYGODNIU w końcu doszło do odbioru auta jednak okazało się, że przewody nie zostały wymienione, pasek również!!!! Mechanik je przeczyscij i psikal czymś twierdząc, że to wystarczy. Pasek klinowy zaczął piszczec już po drodze. Mechanik skasował 150 zł za usługę, auto przeglądu nie przeszlo. Mąż został wręcz wysmiany na przeglądzie czy sam próbował to naprawiać na podwórku. Pierwszy raz spotkałam się z taką bezczelność oraz niekompetencja.Auto musimy oddać do innego mechanika oraz ponownie zapłacić za przegląd!!!! KPINA RADZĘ OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!!!