Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się w prywatnym domu Pana Pawła. Pytania typu dlaczego ich firma.
Warunki:
3000zl netto na rękę w okresie szkoleniowym który trwać może miesiąc, dwa, nie wiem czy więcej. Po tym okresie rzekomo 3500 - umowa o pracę za najniższą krajową plus reszta pod stołem. Praca w systemie zadaniowym, czyli pracujemy po 10-13 godzin i więcej, zjeżdżamy pół polski i w sumie to nie mamy życia ani pieniędzy ;) obowiązkowo wyjazd dwudniowy co tydzień - środa dzień zielony, pracujemy do 12 (od której?) A w czwartek wyjazd o 2 w nocy jak nie wcześniej. Dieta na wyjeździe 50 zł, Pan Paweł mówił o hotelach 5gwiazdkowych (zapewniony nocleg)
Ponoć jeżeli będzie się ładnie pracować (czyt. (usunięte przez administratora) jak dziki osioł na szefa) to szef będzie dawać podwyżki aż do kwoty 5 tysięcy na rękę (gruszki na wierzbie?)
Aha, no i tydzień wdrożeniowy. Jeżeli się szefowi nie spodobasz to żegnam.
Premia uznaniowa - wiadomo jak to wygląda.
Sluzbowki pod dom nie ma, spotykamy się na "bazie"