Firma szukała pracownika leśnego (leśniczego) na umowę zlecenie. Wynagrodzenie od 7 000 do 10 000 zł brutto miesięcznie, liczone od ilości zrobionych pęczków gałęzi. Praca była sezonowa w październiku i listopadzie, z zapewnionym zakwaterowaniem i transportem na plantację.
Jak faktycznie wychodziły pensje przy tym systemie akordowym? Było ciężko z warunkami pracy i pogodą, czy dało się spokojnie wyrobić normę?