Proszę Pana/Pani. W ciągu dwóch godzin tzw. próbnych, zostało mi opowiedziane przez pracownicę co się robi, jak się robi itd itd. Gdy zaczęli schodzić się pacjenci na przeprowadzane badania statystyczne, został dany mi do ręki tablet i z pomocą pracownicy miałam wykonywać badania i ankiety. Z tego co zauważyłam wszystko było robione 'na czas' i nie za bardzo starannie z mojej perspektywy. Pominę fakt że do pracy owa dziewczyna miała dany zacinający się tablet który skutecznie uniemożliwiał pracę. Zdarzenie miało miejsce pod koniec września, nie wiem na jakiej podstawie i jakie kryteria szybkości przeprowadzania ankiet i badań na pacjentach (albo jakieś inne o których nie byłam poinformowana) trzeba było spełnić żeby łaskawie dostać ten magiczny telefon do godziny 20, że Panią przyjmujemy. A może trzeba było być znajomym koordynatorki, której imienia nie wymienię? Dla mnie to skandaliczne traktowanie człowieka - nie dlatego że ktoś mógł stwierdzić, że jednak nie nadaje się do tej pracy, że nie pasuje czy coś takiego. Ale w momencie gdy ktoś mydli mi oczy, że do końca dnia dostanę telefon z odpowiedzią a później jest tylko cisza po zmarnowaniu moich dwóch godzin pracy to chyba nie tak to powinno wyglądać z szacunku do człowieka. Chyba każdego pracodawcę powinno stać na wiadomość zwrotną zważywszy na to, że dwie godziny dla nich pracowałam. Za darmo.