Stanowczo odradzam pracę w spółkach InterGroup / PlushNest w nowo sformowanym dziale handlowym.
Firma kilkukrotnie wymieniła cały dział handlowy, który nie dowoził oczekiwanych rezultatów. W tym roku podjęli kolejną próbę i zatrudnili nowego kierownika oraz 5 handlowców. (usunięte przez administratora)
Po zatrudnieniu na dzień dobry dowiedzieliśmy się od kierownika (który sam w tej firmie był drugi miesiąc) że:
1. Premia będzie wypłacana(usunięte przez administratora)
2. Firma wydała "kupę kasy" na ten nowy dział handlowy więc teraz jest na nas wysoka presja i oczekiwania.
(usunięte przez administratora)
Firma nie była w żaden sposób przygotowana na prowadzenie sprzedaży do klienta biznesowego za granicą. Nie wiadomo jak wycenić transport, brak terminów płatności dla większych graczy, nie wiadomo kto za co odpowiada, chaos organizacyjny. Nie wiedzieliśmy do kogo zgłosić się w sprawie proformy, do kogo w sprawie dostępności na magazynie. Musieliśmy sami chodzić po firmie i robić śledztwo kto co robi a i tak na koniec tygodnia te osoby się zmieniały. Ja w drugim tygodniu pracy musiałem latać po firmie żeby w ogóle ustalić nasz cennik. Nie wiedzieliśmy ile mamy, po ile mamy i na kiedy mamy. Liczyli, że skoro handlowcy mają doświadczenie to sprzedadzą i dziwili się że mamy takie “wymagania” i narzekamy.
Kierownik handlowego mówił nam wielokrotnie że jest bajzel, że nic tu nie działa, (usunięte przez administratora) Ja nie odniosłem takiego wrażenia. Inne działy funkcjonowały sprawnie. Widać, że firma ma się dobrze w kanale B2C na marketplace, czy w przypadku Inter Group docierając do małych salonów kosmetycznych. W marketingu i innych działach pracowali fajni młodzi ludzie. Po miesiącu pracy zostałem zaproszony przez chłopaków na turniej CS’a, także całkiem sympatycznie :D Tylko w handlowym jest dramat, co tłumaczy wieczną rotację.
Po 2 tygodniach tego “onboardingu”, kierownik wpada do naszego działu i z poważną miną pyta nas o wyniki. Tak. Nie robię sobie jaj. Już w pierwszym miesiącu dostaliśmy targety do wyrobienia ale nikomu przez myśl nie przeszło, że to tak na poważnie. Wtedy straciłem resztki złudzeń i dotarło do mnie, że ci ludzie po prostu nie są poważni. Oczekiwali od nas, że nie mając stabilnego cennika, nie mając terminów płatności (a dla dużych graczy to podstawa), nie mając żadnej historii współpracy z dużymi graczami, nie znając dobrze produktu i rynku, od pierwszych tygodni będziemy docierać do największych europejskich dystrybucji. Z każdym dniem coraz częściej rozmawialiśmy między sobą (bez udziału kierownika, któremu nie ufaliśmy) gdzie myśmy w ogóle trafili i czy nie czas się ewakuować. Każdy z nas miał minimum 5 lat doświadczenia w handlu B2B. Nikt nigdy nie widział czegoś podobnego.
(usunięte przez administratora)
W drugim miesiącu pracy nie miałem wątpliwości, że będę składać wypowiedzenie, ale ciekaw byłem co na to wszystko zarząd. Jak ktoś w ogóle mógł do czegoś takiego dopuścić. Nie ufaliśmy kierownikowi(usunięte przez administratora)Zgłosiłem więc chęć rozmowy 1na1 z pełnomocnikiem zarządu, licząc, że czegoś się dowiem. Z jakiegoś powodu pełnomocnik nie porozmawiał ze mną tylko powiadomił kierownika i zaledwie kilka godzin później zostałem zwolniony. Zarząd nawet nie dowiedział się co chciałem zgłosić a to mogło być wszystko,(usunięte przez administratora) Zespół dowiedział się o moim zwolnieniu że “nie pasowałem tutaj i nie zgrałem się z zespołem”. Oczywiście zespół miał inne zdanie na ten temat. Tego samego miesiąca zwolniła się jeszcze jedna osoba, zaledwie 2 tygodnie po moim zwolnieniu. Myślę że do końca roku tego działu może tam już nie być.
Szkoda, bo produkt jest fajny a firma ma potencjał. Dla mnie nauczka na przyszłość, żeby zadawać więcej pytań na rozmowie o pracę. Przestroga dla handlowców - nie dajcie się powyciągać z waszych firm, nawet jak dadzą dobrą kwotę. It’s a trap! ;)