Jeśli masz w zwyczaju jeść śniadania o różnych porach, lub co gorsza w pojedynkę to you (usunięte przez administratora) Tam żmije wypełzają na rozkaz. Jeśli raz się sprzeciwisz - wylatujesz z grona wzajemnej adoracji. Jak w każdym przypadku rządzi hierarchia lat stażu. Im nowszy nabytek, tym starsze coraz bardziej obrastają w piórka. Ma to swoje przełożenie również na zajmowane krzesło na stołówce :) Tematy? Oficjalnie : pogoda, korki, psujący się ekspres. Nieoficjalnie : syn prezesa jako osoba, która nie potrafi obsłużyć pralki i excela, niezmieniony ekspres jako przejaw złośliwości kierownika administracji, podśmie(usunięte przez administratora) urządzane z nagrywania innych pracowników i robienia im z ukrycia zdjeć, głośne komentowanie i kwestionowanie wydatków zarządu to must have!, wywlekanie prywatnych, intymnych spraw swojego przełożonego na tematy zdrowotne (drukowanie prywatnych zaleceń lekarskich nie jest najlepszym pomysłem - może trafić w niepowołane ręce, a stamtąd już tylko krok, aby dowiedziała się reszta działów w firmie - wystarczy pisnąć słówko komu trzeba, a potem miga-ć się że to nie ja).
Takiej dawki braku uczciwości, animozji, nienawiści i abominacji nie spotkacie w takiej skali. Abstrahując już o miernym zarządzaniu, to sprawa o (usunięte przez administratora) w moim odczuciu nie została przeprowadzona choćby w najmniejszym stopniu poprawnie (ważne że odhaczone). Pytanie kto był tu faktycznym agresorem, a kto ofiarą? Bo czytanie z kartki zarzutów nie brzmi nadzwyczaj poważnie, nieprawdaż? Pauperyzacja intelektualna jaką dało się odczuwać na każdym polu była porażająca. Przyznać jednak muszę, że festiwal niedopowiedzeń, ciętych ripost i trafnych pytań ze strony zarządu trafiał w sedno - o czym świadczy tylko to, że wiedzą i widzą więcej niźli się wydaje, a zainteresowane dostawały wody w usta.
Jeśli drążysz, a co gorsza masz ambicje na więcej - jesteś potencjalną konkurencją. I tu kolejny raz możnaby pochylić się nad stylem zarządzania - jesli patrzysz na współpracownika jak na konkurencję to czy dział będzie poprawnie funkcjonować? Moim zdaniem - każdy powinien mieć konkretne zadania do wykonania, z góry ustalone przez osoby zarządzające! - a nie ustalane ze współpracownikami na zasadzie: "tej damy nowe zadania aby mogła się rozwijać, a tej odbierzmy jak najwięcej" (by potem zarzucić, że się nie rozwijasz). Jeśli pracę trzeba sobie "wyrywać" to albo jest za dużo osób w dziale, albo wewnatrz działu jest zgniłe jajo.
Tworzenie sztucznych nadgodzin? Ależ proszę. Kota nie ma - myszy harcuja. W tym przypadku urządzają wycieczki do "pokoju zwierzeń" (trwające nawet kilka godzin), patrząc w okno kiedy kot przyjedzie. Spotkania prywatne w trakcie pracy nie są najlepszym pomysłem, tym bardziej gdy jest się pod kamerą na przystanku pracowniczym, a motocykl wytwarza niezłe decybele. Dlaczego? Bo możesz zostać nagrany, a filmik będzie radośnie krążyć po firmie (wystarczy, że masz dostęp do kamer na zakładzie).
Pamiętaj! Im większy nieporządek na biurku, tym więcej pracy. Nawet prezes złapie haczyk i zaproponuje drugie biurko. Łatwiej ukryć telefon, który nagrywa rozmowy współpracowników. W drugim pokoju urządzane jest wtedy odsłuchiwanie, oczywiście pod pachą niosac stos dokumentów (bo im większy zamęt wokół siebie tym lepiej). Podsłuchiwanie rozmów za zamkniętymi drzwiami z przełożonym z innymi współpracownikami lub szefostwem - ależ proszę. Prosty trik, podchodzisz do szafy przy drzwiach (że niby szukasz dokumentów, easy? Am i right or am i right).
Chcesz pokazać swoją wyższość nad krócej pracującymi współpracownikami? Każ im sobie usługiwać. Wszak to, że nie korzystasz z butelkowanej wody nie zwalnia Cię z obowiązku przyniesienia ich do działu dla reszty załogi (chociaż niektórym by się przydało trochę ruchu jedząc ma(łą) ły**ką). Absurd goni absurd - księżniczkom nie chce się nawet w niszczarce usunąć dokumentów, przysposobiły sobie do tego dwórki.
A może zainwestuj w niepoważny program od niepoważnej firmy. Tam wszelkie zasady logiki, rachunkowości nie istnieją. To trochę jak na igrzyskach. Dajmy wadliwy produkt. Niech się w innych działach pozabijają. Epitety jakie były kierowane szczególnie w stronę pracowników działu technicznego ze strony działu księgowości przy wtórowaniu przelozonego przytaczać nie będę - sami rozumiecie.
Przychodzisz z innego działu z fakturami? (By the way - usprawnienie w postaci skanu? Zbędny gadżet! Musisz pokonać drogę przez cały zakład, żeby sztucznie napędzać te machinę bezcelowości, a ktoś inny mógł poczuć się ważny). Tylko zamkną się za tobą drzwi, a już zostaniesz bardzo miło przeswietlony. Czemu znów generujesz im pracę niegodziwcze! Jak śmiałeś przyjść z fakturami (notabene do działu księgowości(usunięte przez administratora) logic!), za bardzo się uśmiechasz, za głosny masz śmiech, w co byłeś ubrany...