SZPITAL POWIATOWY IM. E. BIERNACKIEGO W OPOCZNIE -oddział wewnętrzny , brut , smród i ubóstwo to zbyt delikatne słowa by opisać co tam się dzieje . Personel pseudo lekarze jaki i pielęgniarki niekompetentni SADYŚCI " ludzie "nie nadający się do pracy z drugim człowiekiem . Tata w gorszym stanie wrócił do domu jak pojechał do tej wykańczalni . Panie pielęgniarki obrażone na cały świat , tata był na kroplówkach miał jeden dzień gorszy gdzie tracił i odzyskiwał przytomność , za to że nie zdążył do toalety szanowne Panie zwyzywały go od najgorszego , z wielką łaską rozebrały, obmyły i nagiego zostawiły odbierającą tym godność . Jak można być tak bezduszną SADYSTKĄ ? , żeby pozbawić drugiego chorego człowiek godność i nadziei . Mało tego w czystych ubraniach były brudne i worek z moczem . Moje pytanie po co ? Na sali brut i nic więcej , krzesło z trzema nogami , na zasikanej , brudnej klejącej się podłodze maseczki tlenowe . Zawoziliśmy tacie czyste rzeczy bo te "PANIE" twierdziły , że się bardzo poci i jest często przebierany . Przebierał się jak już był we stanie coś koło siebie sam zrobić one nie pomogły mu w niczym , tylko szczekały . Jedzenie które zawieźliśmy do taty nie dotarło .Mam nadzieję , że się udławią tym co ukradły i tym co mama im zawiozła. Lekarze zapewniali nas , że tata jest w dobrych rękach , że jest na sali intensywnego nadzoru i ciągle ktoś go monitoruje , że ma robione badania . To wszystko było jednym wielkim kłamstwem , bo to co zobaczyliśmy na własne oczy odbiegało od rzeczywistości . Pani doktor twierdziła , że tata miła robione prześwietlenie on tego nie pamięta chyba , że go faszerowali czymś na uspokojenie .
Ta załoga z tego oddziału nie powinna nawet zwierząt leczyć .Nie polecę tego miejsca nawet najgorszemu wrogowi .