Jak już wcześniej zostało napisane - o tej firmie można stworzyć niezłą książkę. Myślę, że z kategorii komediodramat.
Akcja toczy się w wojewódzkim mieście, zdaje się w cywilizowanym kraju. Wchodząc pierwszy raz do firmy widzimy całkiem nowoczesne biuro. Spółka należy do małżeństwa, pomaga im jeszcze ich córka o egzotycznym imieniu. Na początku jest miło. Ciepłe słowa, stabilne zatrudnienie (usunięte przez administratora), dobre wynagrodzenie (usunięte przez administratora), podwyżki (oczywiście mowa o tych podwyżkach najniższej krajowej). Zakres obowiązków jest jasny i klarowny - telefony, maile, wyliczenia, sprzedaż ubezpieczeń. System prowizyjny w sumie też. I tak sobie trwasz w tej idylli przez te 3 miesiące, uczysz się wszystkiego, koleżanki pomocne, ktoś tam Cię nawet trochę przeszkoli.
Dostajesz umowę... i się zaczyna jazda bez trzymanki. Profilaktyczny ochrzan od czasu do czasu żebyś za bardzo nie skakała. (usunięte przez administratora) Kłótnie małżeńskie przenoszone do pracy (rodzicielskie też). Pamiętaj, że każdy klient Szefa zna, oni razem wódkę pili więc może znajdzie się coś taniej. Warto też napomknąć, że do obowiązków należy sprzątanie codziennie rano - odkurzacz nie ciągnie, ale nowego nie przywiozą, bo przecież Szefowa twierdzi, że tutaj nikt niczego nie szanuje! Mop zajechany do tego stopnia, że bardziej brudzi niż myje.
(usunięte przez administratora) wylewa się z każdej strony. Przecież można obrazić kogoś kto przyszedł coś naprawić albo kuriera, który przyniósł paczkę.
Na szczęście w tej pracy byli fajni ludzie, z którymi jakoś dało się przeżyć ten rollercoaster braku szacunku i manipulacji. I jedyne czego pozostaje życzyć właścicielom to żeby ten przybytek upadł, bo żaden człowiek nie zasługuje na taki brak szacunku jakim obdarzają właściciele swoich pracowników.