Rozczarowana A.07.08.2023 09:59
Inne
Na realną pomoc ze strony ośrodka na Kapelance czeka się niestety bardzo długo, o ile ona wogole nastąpi. Pogłębia to tylko depresję i myśli, by skończyć ze sobą przygnieciona problemami. Miałam już takie myśli. Pracownicy pierwszego kontaktu (pani w brązowych włosach) obiecali szeroki wachlarz pomocy- niestety bez pokrycia. Chętnie za to podsuwali formularze do wypełnienia, by wnioskować o zwrot środków z rządu, co po czasie traktuje jak wyłudzenie danych bo pomogli w niewielkim stopniu.
Większości obiecanej pomocy nie otrzymałam ani dla mnie ani dla córki. Mam wrażenie, że pracownicy robią łaskę w przyznawaniu refundacji, robią to wedle własnego uznania, nie wiadomo czym się kierują, a jeśli nie ogranicza ich brak środków powinni pomóc KAŻDEMU, KTO jest ofiarą przemocy (ma na to jakiekolwiek dowody) i po pomoc do ośrodka się zwróci. Już nie mówiąc o pomocy matkom samotnie wychowującym z dzieckiem, osobom starszym i schorowanym. To powinien być priorytet.
Środki na pomoc ośrodek posiada, więc zasadność ich ewentualnych odmów przyznania, powinna zbadać odpowiednia komisja lub najwyższa izba kontroli.
Pracownicy czują się jakby dawali ze swojej „kieszeni” te refundacje, a nie dysponowali rządowe pieniądze dokładnie na ten cel. O Wszystko trzeba się prosić po sto razy a przecież łaski nie robią bo wszelkie znane mi fundacje i organizacje społeczne o podobnym statucie w całej Polsce bez problemu finansują potrzeby. Wiem bo znam osoby korzystające z tej formy wsparcia.
W listopadzie hotel START, był przepełniony obywatelami Ukrainy i mam wrażenie oni byli głównymi klientami ośrodka (jakby mało pomocy pozarządowej dostali). Za hotelem imprezy, ogniska nie będę wspominać jakie trunki spożywane przez naszych sąsiadów.
Psycholog z ośrodka ok ale bywało, że przekładał wizyty, miałam wrażenie, choć być może było to tylko tylko moje wrażenie, że jestem oceniana.
Pan prawnik z ośrodka miły człowiek jednak po kilku godzinach konsultacji stwierdził, że najlepiej to będzie jak znajdę jakiegoś „dobrego dziennikarza” i pójdę z moją sprawą do telewizji. Bo on tu nie wie w czym pomóc. Pozostawię tę radę bez komentarza. Dodam że inny bezpłatny prawnik zatrudniony w MOPSIE z którego pomocy skorzystałam, pomógł mi we wszystkich pismach do sądu, zaproponował strategie i inne formy wsparcia. Proponuję podszkolić swoje kompetencje w jakiejś dobrej kancelarii adwokackiej.
Widać, że każdy pracownik ośrodka począwszy od miejsca pierwszego kontaktu, po psychologów itp.obawia się utraty pracy. Taktyka jest jedna. „Nie przeszkadzać panu dyrektorowi”, żeby samemu nie stracić pracy. Czy w ośrodku panuje (usunięte przez administratora)? Jedna pani na cały ośrodek była empatyczna ale to tylko jedna. Reszta tam jest bo trzyma się krzeseł i boi się utraty pracy. Prosiłam o usunięcie mojej teczki z archiwów ośrodka bo nie uzyskałam pomocy jaką mi obiecano. Odmówiono zasłaniając się tym ze nie mogą jej usunąć bo korzystałam ze wsparcia.