Pani vice-prezes porażka. Ustalenia telefoniczne jak i na rozmowie kwalifikacyjnej były jasno ustalone. W momencie kiedy doszło do badań medycyny pracy i podpisania umowy zlecenie na miesiąc próbny, zupełnie inne dane zostały umieszczone na dokumencie - inna nazwa stanowiska, niższe wynagrodzenie niż ustalone. Kiedy wspomiania wyżej vice-prezes, zostałała poproszona o dokonanie korekt w umowie, stwierdziła, że nie będzie pracować z problematycznymi ludźmi. W trakcie tej rozmowy jadła baryłki czekoladowe z alkoholem. Nikt nikomu nie broni oczywiście jeść słodyczy, jednakże cukierki wypełnione wódką, konsumowane w czasie pracy? Nie wygląda to dobrze. Umowa oczywiście nie została podpisana. Warunki pracy i pensja na umowie były zupełnie inne, niż zostały mi wcześniej podane i w sposób, w jaki zostałam potraktowana, gdy to zauważyłam, jest naprawdę alarmujący. Omijać pracodawcę szerokim łukiem (albo poproście o ustalenia werbalne zostały przeniesione na pismo) bo po tym co zaszło niedoszłego podpisania umowy, podejrzewam, że panuje tam nieciekawa atmosfera i niezdrowe relacje służbowe.