Jeśli już na etapie rozmowy kwalifikacyjnej jest takie podejście do kandydata to zastanawiam się czy później jest tam taki sam bałagan jak podczas rekrutacji. Byłam na rozmowie 05.02.2025. Mieli odezwać się maksymalnie do 14.02.2025 bez względu na to czy przyjmą czy nie. Oczywiście ja musiałam sama zadzwonić bo oni by się nie odezwali w ogóle. Zadzwoniłam i powiedzieli że jeszcze w czwartek w następnym tygodniu mają rozmowę z jedną osobą. Mieli się po tej rozmowie odezwać. Oczywiście się nie odezwali. Zadzwoniłam 24.02.2025 do nich i pan prezes mi powiedział, że jeszcze nie zdecydowali, ale na pewno do końca tygodnia się odezwą, czyli do 28.02.2025. Oczywiście NIE ODEZWALI SIĘ. I chyba zgubili notatki z rozmowy ze mną bo jeszcze raz musiałam podawać nr telefonu chociaż wcześniej notowali. Sądzę, że w ogóle nie zadzwoniliby gdybym ja dziś w sprawie odpowiedzi od nich nie zadzwoniła. I mogłabym sobie czekać i czekać. Niestety nie zostałam przyjęta ale w sumie to się cieszę jednak bo obawiam się, że skoro już takie podejście jest na rozmowie to tam ze wszystkim mógłby być problem, być może nawet z wypłatą.