Proces rekrutacyjny na software developera składał się w moim przypadku z trzech etapów. Pierwszy, to rozmowa z lead developerem oraz CEO. Drugi, to 90min spotkanie sprawdzające warsztat techniczny. Trzeci, to rozmowa z CEO o warunkach współpracy. Atmosfera na spotkaniach była przyjazna i w miarę "luźna". Wywiad techniczny był przygotowany rzeczowo oraz pozwalał sprawdzić szeroki zakres umiejętności - plus dla lead developera za przygotowanie.
Po przedyskutowaniu oczekiwanych warunków współpracy, CEO zapewnił mnie, że odezwie się następnego dnia i najpóźniej do końca bieżącego tygodnia doprecyzujemy warunki umowy (spotkanie odbyło w poniedziałek). Następnie, nastała 2-tygodniowa cisza, po której sama poprosiłam drogą mailową o informację dot. mojego procesu rekrutacyjnego. W odpowiedzi dowiedziałam się, że budżet przewidziany na docelowe stanowisko jest zdecydowanie niższy, niż podany w ogłoszeniu. Informacja ta nie została mi przekazana na żadnym etapie rekrutacji, była to w zasadzie zmiana oferty w ostatniej chwili. Na dodatek, długa cisza ze strony firmy była niepokojącym sygnałem o praktykowanym podejściu do potencjalnego pracownika.
Zalecam sporą ostrożność w zakresie nawiązywania współpracy.