Stracone 2 lata życia. Zero perspektyw. Nie liczcie na jakiekolwiek dodatki, socjalne, wczasy pod grusza...nie liczcie nawet na szacunek. Umowa na minimalna krajowa i tyle dostaniecie. Nadgodziny? Dobre sobie. Nadprogramowy czas zostanie wynagrodzony kopertą, chyba że właścicielce coś aktualnie nie będzie odpowiadało, to wtedy i tej koperty nie zobaczycie. Wieczne zaległości w ZUS. Jednym słowem masz pracować i dziękować że łaskawie pozwalają, jak się coś nie podoba to rzucą puste wypowiedzenie do wypełnienia, żeby sobie wziąć do domu i zastanowić się jak bardzo niewdzięcznym pracownikiem się jest. Rotacja ludzi jest większa niż w korporacji, co tydzień nowe twarze, bo każdy z IQ większym od paprotki na parapecie rezygnuje póki jeszcze może. Ciekawe doświadczenie życiowe ale właścicielce chyba się czasy pomyliły i firma z plantacja bawełny.