Opinie o Izolmet w Zawoni Zawonia
Profil nieoficjalny
Profil nieoficjalny
GoWork nie weryfikuje opinii przed publikacją...
Filtruj
Stanowisko
Sortowanie
nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej
55-106 Zawonia
17.02.2025
Czy pracujesz w firmie Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe Izolmet Sp. z o.o. w Zawoni lub pracowałeś/aś?i podziel się swoim zdaniem na temat tej firmy.
Otrzymuj powiadomienia o nowych opiniach, ofertach pracy, aktualnościach oraz wywiadach!
Nowy wpis
11.10.2026 06:32
Inne
Wywiadu udzieliłRafał- były pracownik
01.09.2026 16:59
Jaką historią zawodową chciałby się Pan podzielić?
Chciałbym się podzielić historią pracy w firmie Izolmet w Zawoni, która w mojej ocenie nosi znamiona mobbingu.
Na czym polegała Pana rola w organizacji?
Pracowałem tu 12 lat. Na początku byłem pracownikiem produkcji na tłoczni, później na dziale izolacje, a następnie na dziale wtryskarki, gdzie awansowałem na lidera.
Z działu tłocznia zostałem przeniesiony, jak dowiedziałem się z nieoficjalnych źródeł, z inicjatywy mojego ówczesnego kierownika, ponieważ zrobiłem 200 braków w blachach tyłów pralki. Giąłem na przyrządzie tzw. "bottoma" z otworem na śrubkę, a powinienem bez otworu. Firma poniosła wtedy straty, bo musiała sprzedać 200 szt. blach za mniejszą cenę. Jak się później dowiedziałem, przeniesienie na dział izolacje to w firmie forma nieoficjalnej kary, tzw. „zesłanie”.
Natomiast po oficjalnym piśmie mojej siostry do biura Izolmetu, zgłaszającym mobbing na mojej osobie stosowany przez ówczesnego lidera działu izolacje, zostałem przeniesiony chwilowo na dział tłocznia.
Pewnego dnia, jeszcze podczas pracy na dziale izolacje, podszedł do mnie ówczesny dyrektor handlowy i zapytał mnie, czy chcę być przeniesiony na nowe technologie, nowo otwierany dział wtryskarki, że zostanę wysłany na szkolenie obsługi tych sprzętów. Zgodziłem się. Niedługo potem, wraz z trzema innymi pracownikami, kierownikami oraz członkami zarządu, przeszedłem szkolenie w Częstochowie. Na około miesiąc wróciłem na tłocznię w oczekiwaniu na dział wtryskarki i zakup sprzętu przez szefostwo.
Początkowo zainstalowano 3 wtryskarki dla 4 przeszkolonych pracowników pracujących na dwie, później trzy zmiany. Ja po tym przeszkoleniu umiałem uruchomić maszynę, nagrzać, rozpocząć produkcję, zakończyć ją, wygasić maszynę, wyłączyć. Zostawałem dodatkowo po godzinach i w weekendy, wykazywałem się. Podpatrywałem pracę lidera i nauczyłem się ją wykonywać samodzielnie, czyli zasypywanie tworzywa do podajnika wtryskarki, suszenie tworzywa, operowanie maszyną, obsługa tzw. urządzeń peryferyjnych, czyli termostatów, ale też suszarki, podajnika do wtryskarek, uruchomienie chłodzenia form czy agregatów. W pewnym momencie wykonywałem pracę lidera, a otrzymywałem pensję jak zwykły pracownik. Pożaliłem się wtedy ojcu, a ten, znając prywatnie prezesa Izolmetu, porozmawiał z nim, żeby dał mi jakieś bardziej odpowiedzialne stanowisko niż operator wtryskarek, bo kończyłem szkoły policealne z 4 fakultetów: technik organizacji reklamy, technik obsługi turystycznej, technik hotelarstwa, fototechnik, a równolegle podnosiłem swoje kwalifikacje w firmie - zrobiłem m.in. uprawnienia na wózki widłowe. Prezes przekazał moje oczekiwania mojemu ówczesnemu kierownikowi i zostałem awansowany na lidera. Niedługo potem zrobiłem uprawnienia na suwnice obsługiwane z poziomu roboczego, które przydawały się przy transporcie form i big bagów z tworzywem. Można napisać, że oddałem się pracy na 100%.
W tej ostatniej roli, którą pełniłem w firmie, czułem się najlepiej - miałem pod sobą kilka osób na zmianie i ustalałem im zadania. Dostarczałem tworzywo pod maszyny, przywoziłem i wywoziłem wyprodukowane podzespoły do pralek i lodówek. Ale jednocześnie doświadczałem przykrych zachowań ze strony kierownika, które musiałem znosić, bo poznałem w pracy partnerkę, urodziło mi się dziecko, miałem blisko do pracy, nie było mi więc łatwo zrezygnować z zatrudnienia.
Jak wyglądały Pana początki w firmie - wdrożenie, poznanie zespołu i obowiązków? Jak ocenia Pan onboarding?
Początki w firmie wyglądały bardzo dobrze. Moim liderem na dziale tłocznia był mój kolega ze szkoły i wdrożenie mnie w pracę przebiegało bez problemu. Pracownicy byli wobec mnie w porządku i szybko odnalazłem się w zespole, a obowiązki i przydzielane nam zadania były przekazywane każdego dnia.
To była moja pierwsza poważna praca po szkołach policealnych. Na tłoczni typowy dzień to np. wytłaczanie z blachy komponentów do pralki lub lodówki przez 8 h. Lubiłem w tej pracy to, że miałem określona normę, którą wyrabiałem. Uczyłem się nowych rzeczy. Miałem zadanie do wykonania i je realizowałem. Na przerwach, na stołówce rozmawiałem z kolegami z pracy o pracy i o życiu.
Co sądzi Pan o komunikacji w zespole oraz relacjach między pracownikami?
Komunikacja na dziale tłocznia była w porządku.
Na dziale izolacje wyglądało to już gorzej. Byłem tam "żółtodziobem". Ogólnie dobrze dogadywałem się z koleżankami i z większością kolegów, ale miałem wrażenie, że nie pasuję do tego środowiska. Większość osób paliła papierosy i co godzinę wychodziła na przerwę, a ja nie miałem takiej potrzeby. Atmosfera była, jak dla mnie, „za luźna", np. „huczne" urodziny poszczególnych osób na stołówce. Ja raczej czułem, że jestem osobą przepisową i "ordnung muss sein" (porządek musi być). Mimo że wyrabiałem normy i sprawdzałem się na różnych stanowiskach, to praca mnie nudziła. Miałem wrażenie, jakbym codziennie przeżywał "dzień świstaka"- nieustannie to samo. Osoby codziennie powtarzały te same żarty, codziennie słowa na "k" i "ch".
Z kolei na dziale wtryskarki jako lider dbałem o odpowiednią relację pomiędzy mną, pracownikami produkcji i kierownictwem, i to mi dodawało motywacji.
Jak odbiera Pan swoją współpracę z przełożonym/przełożonymi?
Na początku, gdy byłem „zwykłym” pracownikiem na tłoczni, współpraca z przełożonymi układała się w porządku.
Potem na dziale izolacje pojawiły się zachowania o charakterze według mnie mobbingowym wobec mojej osoby ze strony ówczesnego lidera: złośliwe komentarze i wyśmiewanie mnie przy innych pracownikach, że zakochałem się w nowej pracownicy. Dogadywał mi, że nie skupiam się na wykonywanej pracy, że niby niedokładnie pracuję i przez to muszą po mnie poprawiać, bo ponoć pakiety waty szklanej zawijane przeze mnie folią aluminiową rozwijały się (co było nieprawdą, pracowałem, jak zawsze). Dogryzał mi, że się chyba nie nadaję do tej pracy, bo nie wyrabiam niby normy. Przerzucał mnie do innych obowiązków.
Na kolejnym dziale, czyli wtryskarki, na początku było w porządku, ale gdy zmienił się przełożony, to zaczęło się nieszanowanie mojej osoby i poniżanie mnie przy współpracownikach.
Jakie jest Pana zdanie na temat sposobu przekazywania informacji zwrotnych na temat Pana pracy?
Moje zdanie na temat przekazywania informacji zwrotnych na temat mojej pracy jest neutralne.
Jakie sytuacje w pracy szczególnie zapadły Panu w pamięć? Dlaczego właśnie te?
W pracy szczególnie zapadły mi w pamięć ośmieszanie mnie i poniżanie przy pracownikach przez kierownika działu wtryskarek, podszczypywanie mnie przez niego, a w późniejszym czasie nawet wyzywanie.
W pewnym momencie zaczęły pojawiać się u mnie problemy zdrowotne, których lekarze nie umieli zdiagnozować. Przyczyniła się do tego praca fizyczna i stres związany z odpowiedzialną pracą lidera, dokładaniem mi obowiązków przez kierownika i zwiększeniem liczby maszyn z 3 do 15, a co za tym idzie, zwiększeniem liczby pracowników, za których byłem odpowiedzialny, z kilku osób do 15-20 na zmianie. Pojawiły się zawroty głowy i utykanie na lewą nogę. Wtedy zostałem zdegradowany z funkcji lidera, bo krążyły plotki, że jestem pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Potem okazało się, że choruję na stwardnienie rozsiane. Miesiąc później poszedłem na półroczne chorobowe.
Powróciłem do pracy na stanowisko lidera na wtryskarkach na mniej maszyn i na mniejszą halę.
Problemy zdrowotne nie zniknęły. Ale wtedy już kompletnie przestałem być szanowany przez kierownika. Mówił do mnie: „Rafałek śsijpałek” praktycznie codziennie. Albo seksistowskie żarty, że „może mi dać pochwałkę doustną”, a na temat moich nadgodzin wypowiadał się, że powinienem „pracować charytatywnie” (bo wyrażał niezadowolenie, gdy zapisywał mi moje nadgodziny, bo według niego płatne powinno być 8 h pracy, wszystko ponad to już nie), że jeszcze jedno chorobowe z mojej strony i zostanę zwolniony. Niestety, wszystko działo się sam na sam, nie było świadków. Gdy zachorowałem na COVID, ze strachu nie wziąłem zwolnienia, przez co jeszcze bardziej straciłem zdrowie.
I nie tylko on mnie nękał. Wózkowy-magazynier mówił do mnie: „Ty debilu, ty idioto, jak nie dajesz rady, to się zwolnij”, oprócz tego szarpał mnie i ćwiczył chwyty z MMA. Wyśmiewał moją niską wagę (55 kg) i powtarzał, że w walce z nim nie miałbym szans. Te sytuacje były naprawdę nieprzyjemne i często się powtarzały.
Zastawiał mi wrota na halę, na której pracowałem, wózkami na detal i pojemnikami, i opóźniał wykonywanie moich próśb dotyczących rozpiętrowywania pojemników z detalem, abym, jak sądzę, nie mógł wyrobić się z normą pracy, bo byłem zdany na niego - ja bowiem dostałem zakaz korzystania z wózka widłowego.
Pewnego razu naruszył moją nietykalność cielesną w ten sposób, że powykręcał mi plecy i ręce, abym nie mógł się ruszyć. Po zaistniałej sytuacji musiałem przechodzić rehabilitację kręgosłupa. Innym razem, rozładowując naczepę tira pod halą, upuścił wózek na detal z wózka widłowego, który to, odbijając się od pleców mojego kolegi z pracy, wbił mi się w stopę mimo obuwia ochronnego, co spowodowało konieczność zwolnienia się z pracy w tym dniu po paru godzinach.
Raz przy swojej żonie (a jednocześnie mojej kierowniczce) powiedział, że „najchętniej by mnie pobił”. Zwracanie jej uwagi na jego zachowanie nie miało sensu, bo np. na to, że zastawia mi złośliwie wrota do hali, ona tłumaczyła tym, że jej mąż mi "pomaga".
Jak ocenia Pan sposób rozwiązywania problemów lub niejasności przez firmę / przełożonych?
Sposób rozwiązywania problemów przez przełożonych w tej firmie polegał na „zamiataniu ich pod dywan”, bagatelizowaniu ich. Np. zwracanie uwagi kierownikowi (temu samemu, który mnie nękał), że taśma, na której był odkładany detal przez robota z maszyny, ma przebicie i razi prądem pracowników, były ignorowane, a prośby o interwencję elektryka wykonywał opieszale.
Śmiem twierdzić, że w firmie panuje nepotyzm - przełożeni dostrzegalnie faworyzują swoją rodzinę przy awansach i lżejszej pracy. Ja takich koneksji nie miałem, więc, jak sądzę, próbowano mnie doprowadzić do stanu, w którym sam się zwolnię. Dodatkowo, być może było to widoczne, że boję się utraty zatrudnienia, mimo że naprawdę ciężko pracowałem. A ja czułem się po prostu wiecznym „żółtodziobem”. Tymczasem np. siostra mojej kierowniczki została zatrudniona na stanowisko kontrolera jakości, chociaż nie miała kierunkowego wykształcenia, a jej ówczesny partner (szwagier tejże kierowniczki) trafił od razu po zatrudnieniu na stanowisko ustawiacz maszyn na wtryskarkach. Wszyscy razem wychodzili co godzinę na papierosa, a ja, mimo że ciężko pracowałem będąc np. w trakcie pakowania detalu w wózki na wysyłkę, słuchałem od wspomnianej już siostry kierowniczki, że się lenię (delikatnie pisząc) - to wszystko wtedy, gdy ona sama szła sobie na papierosa. Jedynie po zgłoszeniu na piśmie niewłaściwych zachowań jednej osoby wobec drugiej przynosi to jakieś konsekwencje. Słowne powiadamianie o tym nic nie daje, bo nie zostaje to nigdzie odnotowane.
Opowiadano mi np., że wózkowy kiedyś źle potraktował obywatelkę Ukrainy. Przygotowywał detal na wysyłkę i biorąc pojemnik na pierwszej hali przy pierwszej maszynie wtryskarek rozsypał detal w pojemniku, po czym rzucił go pod nogi Ukrainki i kazał poukładać to, co rozsypał. Ta z płaczem układała i jednocześnie pracowała na maszynie. Oczywiście wózkowy nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji, ponieważ jest kuzynem udziałowca firmy Izolmet i mężem kierowniczki działu wtryskarek.
Jak ocenia Pan poziom dbałości firmy o dobrą współpracę i komunikację w zespołach?
Problem związany z nękaniem mnie i niewłaściwym zachowaniem przełożonych i współpracowników był zgłaszany. Wpłynęło oficjalne pismo wystosowane przez moją siostrę do biura i szefostwa P.P.H.U Izolmet dotyczące mobbingu wobec mojej osoby stosowanego przez mojego lidera, szefa działu izolacje. Poniósł on konsekwencje służbowe - została mu odebrana premia i pracował za pensję minimalną przez jakiś czas, dostał również naganę do akt. Pismo dotyczące mobbingu nie zostało jednak później odnalezione w moich dokumentach. Gdy zwróciłem się więc o udostępnienie tego pisma z akt osobowych byłego już pracownika (tego, który stosował wobec mnie mobbing), firma sprawę przemilczała i do tej pory nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Później na rozprawie kadrowa firmy zeznała, że do niej moje pismo nie dotarło. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że firma niszczy niewygodne dla niej dokumenty.
Jeżeli chodzi o mobbing stosowany wobec mnie przez wózkowego-magazyniera, to popełniłem błąd, bo zgłosiłem to tylko mojej przełożonej - kierowniczce, która prywatnie jest jego żoną. Sprawa została „zamieciona pod dywan”, a jego zachowania tłumaczone przez jego żonę tym, że on mi pomaga. Gdy nie chciałem się już z nim bezpośrednio kontaktować i próbowałem załatwiać sprawy bezpośrednio z kierowniczką telefonicznie, to doszło do absurdu - zakazała mi używać telefonu na hali. Czułem się więc pozostawiony sam ze swoimi problemami.
W związku z moim zwolnieniem lekarskim zostałem zdegradowany z funkcji lidera i przeniesiony na dużą halę, jako najpierw pomocnik lidera, a później jako pracownik produkcji. Z 8-godzinnego systemu pracy, tylko na dniówki od poniedziałku do piątku, przeniesiono mnie na system czterobrygadowy po 12 h (dniówka 6.00-18.00, nocka 18.00-6.00, potem dwa dni wolne). Całkowicie zaburzyło to moje zdrowie. Będąc pomocnikiem lidera, przygotowując maszynę do zmiany formy, czyszcząc lej zasypowy, spadłem z maszyny, a idąc na pierwszą przerwę na nocce, zmęczyło mnie przejście 100 metrów na stołówkę i z powodu zaburzenia równowagi doszło do upadku. Wtedy to mój dyrektor zaczął mówić, że jeżeli nie nadam się na produkcję, to jedyne, co dla mnie zostaje, to stanowisko sprzątaczki. Czyli zaczęło się poniżanie mnie przy innych i umniejszanie mojej wartości, a ja poczułem się nikim w oczach innych i wobec siebie.
Jak praca w tym miejscu wpływała na Pana codzienne funkcjonowanie i podejście do pracy?
Najbardziej wpłynęła na mnie sytuacja z wózkowym-magazynierem. W pracy miałem obniżony nastrój. Odczuwałem problemy ze snem, częste bóle głowy, zaburzenia widzenia i równowagi. W pewnym momencie już nawet unikałem kontaktu z wózkowym i dyrektorem, a sprawy służbowe załatwiałem przez telefon z kierowniczką. Ogólnie po pewnym czasie zachowywałem się jak „duch”, tzn. przychodziłem do pracy, wykonywałem swoją normę z ograniczonym do minimum kontaktem z pracownikami, a potem wracałem obojętnie do domu.
Nabawiłem się też stwardnienia rozsianego, tak jak moja koleżanka z działu wtryskarki. Ja ze względu na kontakt z toksycznymi tworzywami sztucznymi i niepotrzebnym stresem, a ona ze względu na kontakt z tworzywem. Z tą tylko różnicą, że ona jest kuzynką udziałowca Izolmet i jej zwolnienie nie grozi.
Po moim pierwszym chorobowym działania mobbingowe na mojej osobie zaczęły przybierać na sile, a ja popadałem w depresję. Sądzę, że to przybranie na sile miało miejsce właśnie ze względu na to, że podupadałem na zdrowiu fizycznie i psychicznie, więc byłem też mniej wydajny.
Miałem nawet w pracy myśli samobójcze przez wózkowego i wyobrażałem sobie, jak wieszam się na haku (zbloczu) suwnicy, na którą miałem uprawnienia i nią operowałem na hali. Miałem również dostęp do sznurów z big bagów z granulatu tworzyw sztucznych. Bywały dni, że sam pracowałem na hali, więc miałem możliwość zrealizować te myśli. Gdy byłem już na skraju załamania nerwowego, to poszedłem na moje drugie dłuższe chorobowe dla własnego spokoju, chociaż wiedziałem, że zostanę zwolniony, jak mi to zapowiedział wcześniej kierownik.
Czy nadal pracuje Pan w tym miejscu? Jeśli nie - jak doszło do zakończenia współpracy?
Po przejściu na drugie dłuższe chorobowe moja kierowniczka po dwóch tygodniach zadzwoniła do mnie z informacją, żebym nie wracał, bo i tak zostanę zwolniony, bo wypowiedzenie umowy leży na biurku prezesa.
Współpraca z firmą zakończyła się więc zwolnieniem mnie listem poleconym (odbiór listu poleconego i podpis elektroniczny został uznany przez firmę jako podpisanie wypowiedzenia umowy). Treść dokumentu brzmiała: „Wypowiedzenie umowy z winy pracownika, nie zawinione przez pracownika”. Zostałem więc zwolniony, ponieważ poszedłem na chorobowe, a później na świadczenie rehabilitacyjne, bo nie dawałem rady fizycznie i psychicznie wytrzymać presji pracy i złego traktowania przez pracowników.
Firma stosuje wewnętrzne procedury: przy zawieraniu umowy o pracę na czas nieokreślony należy podpisać wypowiedzenie umowy in blanco. Ja oczywiście też musiałem zrobić to po tym, jak prezes powiedział mi: „jakby ci kiedyś odbiło, to podpiszesz taki dokument przy podpisywaniu aneksu do umowy o pracę”, koniec cytatu.
Po zwolnieniu nie dostałem odprawy za przepracowanie 12 lat w tej firmie. Sprawę zgłosiłem do Sądu Pracy we Wrocławiu - sądzę się nie tylko o tę odprawę, ale również o odszkodowanie i przypadki mobbingu na mojej osobie.
Wcześniej nie szedłem do sądu, bo obawiałem się o swoją pracę. Nie zgłaszałem też sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy (nauczony wcześniejszą sytuacją ze zwolnieniem pracownika, który zgłosił nieprawidłowości do PIP i zaraz po tym stracił pracę), ani do mediów. Statut firmy zakazuje tworzenia związków zawodowych, więc nie miałem takiego wsparcia.
Czy są jakieś obszary, o które - Pana zdaniem - pracodawca powinien szczególnie zadbać? Jakie zmiany i rozwiązania mogłyby zostać wprowadzone?
Z perspektywy czasu uważam, że firma mogła podjąć inne działania, aby zapobiec tej sytuacji, ale moi przełożeni nie chcieli, ponieważ w mojej ocenie dążyli do tego, abym sam się zwolnił. Tak samo, jak moja była partnerka, która około miesiąc po tym, jak była świadkiem w mojej sprawie ze strony firmy, zwolniła się po niekorzystnych zeznaniach dla tej firmy. Wywierano na nią presję, a atmosfera w pracy stała się nie do zniesienia.
Po moim pozwie umieszczono skrzynkę na stołówce, gdzie można zgłaszać anonimowo na piśmie przypadki mobbingu w firmie. Wiele takich inicjatyw powstaje po fakcie ze strony specjalisty ds. bhp, który tak samo po pożarze w firmie umieścił dużo większą ilość gaśnic niż była dostępna przed pożarem. Kierownictwo, specjalista bhp i kadrowa na rozprawie nie umieli określić, ile jest takich skrzynek do zgłaszania mobbingu, gdzie się znajdują i od kiedy są w firmie. Z tego, co ja pamiętam, to, gdy ja pracowałem w firmie, była na stołówce skrzynka do zgłaszania możliwości usprawniania pracy, a nie dotycząca mobbingu - ta powstała po moim pozwie.
W mojej sytuacji oczekiwałbym więc konkretnych działań pracodawcy i reakcji, polegających chociażby na wyciągnięciu konsekwencji wobec ludzi, którzy stosują mobbing. Firma powinna przeszkolić pracowników na wyższym szczeblu, jak podchodzić z szacunkiem do osób na niżej w hierarchii. Musiałoby się całkowicie zmienić podejście przełożonych, przede wszystkim nie traktować podwładnych jak „roboli” od najgorszej pracy, którzy mają się „zajechać” kosztem utraty własnego zdrowia. Bo obecnie jeden operator może zarobić najniższą krajową, a obowiązki i pracy ma na 2-3 maszyny.
Należałoby wprowadzić więcej sprawiedliwości. Musiałby zniknąć wspomniany już przeze mnie nepotyzm. Bo w tym miejscu szefostwo szanuje tylko swoich udziałowców i pracowników rodziny. I powiem więcej - według mnie prezes daje przyzwolenie na takie traktowanie jednych przez drugich, a nawet sam wyśmiewa innych, jego żona i córka też tu pracują.
Nie wiem więc, co właściwie musiałoby się wydarzyć, żebym poczuł wsparcie ze strony firmy w rozwiązywaniu problemów. Nie czułem, żeby przełożeni chcieli zapobiec tym niewłaściwym sytuacjom wobec mojej osoby.
Co jest dla Pana najważniejszym aspektem, który wyniósł Pan z tej współpracy?
Chciałem przekazać osobom w podobnej sytuacji, tak jak ja, wobec których stosowany był mobbing, aby od razu zgłaszać do odpowiednich instytucji odpowiedzialnych za pomoc, najlepiej na piśmie i nie bać się. Bo jeżeli pojawiają się takie problemy, to może być później tylko gorzej i będzie się to pogłębiało. Ja przypłaciłem te sytuacje utratą zdrowia psychicznego i fizycznego, depresją, która wyłączyła mnie z normalnego życia i funkcjonowania.
Na co szczególnie chciałby Pan zwrócić uwagę osób, które zamierzają podjąć pracę w tej organizacji?
W firmie Izolmet stanowiska biurowe i lżejsze obsadzone są przez rodzinę szefostwa i niestety, jeżeli człowiek ma się bać własnego cienia i o pracę, to lepiej ją zmienić, bo można przypłacić to utratą zdrowia fizycznego i psychicznego. W firmie z szefostwem i kierownictwem się nie wygra, bo trzeba albo im donosić wszystkie informacje przeciwko zwykłym pracownikom, albo mocno się podlizywać, bo jeżeli człowiek jest spoza układu, to nie będzie przez szefostwo i kierownictwo szanowany, tak jak ja. W tej pracy najlepiej być „chamsko dowcipnym” i nie dawać się, no i nie ufać nikomu, bo jak mi ktoś kiedyś powiedział: w pracy nie ma kolegów, są tylko znane twarze. Życzę wszystkim wytrwałości, cierpliwości i twardego charakteru w pracy na produkcji.
Czy jest coś, czego nie poruszyliśmy, a co Pana zdaniem jest istotne, aby lepiej zrozumieć Pana doświadczenie pracy w tej firmie?
W firmie przetrwają najsilniejsi psychicznie. Reszta sama się zwolni lub zostaną zwolnieni. Bo zawsze znajdzie się ktoś na świecie (dosłownie), kto będzie pracował w Izolmecie: Polacy chcą dopracować do emerytury, obywatele Ukrainy godzą się pracować po 12 h na umowie zlecenie, Wenezuelki ponoć nie sprawdziły się na produkcji, ale teraz prezes testuje Filipińczyków - i tak interes się kręci, z korzyścią dla niego.
Przychód netto [PLN]
Zysk / strata brutto [PLN]
Dane wygenerowane na podstawie sprawozdań finansowych firmy z KRS.
02.06.2025 13:55
Asystent AI
27.04.2026 13:16
Inne
Nowy wpis
10.07.2026 20:26
Były pracownik
Jesteś Pracodawcą?
Nowy wpis
10.07.2026 20:03
Były pracownik
02.06.2025 14:13
Inne
12.08.2025 23:02
Pracownik
Materiał sponsorowany
17.02.2025 11:00
Pracownik
11.07.2024 12:37
Inne
11.07.2024 14:14
Pracownik
11.01.2023 14:21
Inne
06.08.2018 08:00
Asystent AI
07.09.2022 12:35
Pracownik
07.09.2022 12:36
Pracownik
23.03.2022 19:29
Pracownik
09.06.2022 19:40
Były pracownik
09.06.2022 20:01
Były pracownik
13.09.2021 09:13
Były pracownik
30.03.2021 15:58
Kandydat
07.08.2018 15:31
Inne