SS22.09.2025 19:56
Kandydat
Rozmowę prowadziła Pani Katarzyna Grochowska, dumnie tytułująca się Marketing Manager. Problem w tym, że doświadczenia w marketingu digitalowym miała mniej więcej tyle, co ja w hodowli alpak. Pytania? Jak z poradnika „Rekrutacja dla opornych 2003” – brakowało tylko, żeby zapytała o ulubiony kolor i znak zodiaku.
Cała ta „rozmowa o marketingu” okazała się zwykłą terapią grupową dla jej problemów – oczywiście z założeniem, że to ja mam je rozwiązać tu, teraz i najlepiej za darmo. Taki nowoczesny model biznesowy: zamiast płacić specjalistom, robimy casting na naiwnych i wyciągamy pomysły z rynku. Genialne w swej prostocie – tylko szkoda, że mało kto chce być jeleniem w tym przedstawieniu.
Ale spokojnie, nawet gdybym znał rozwiązanie, to i tak bym go nie zdradził. Uczciwe firmy zaczynają od NDA, a reszta… cóż, reszta organizuje „konkursy pracy” na wzór programu „Mam talent” – tylko zamiast śpiewać, trzeba prezentować i rozpisywać lejki konwersji albo strategie marketingowe.
Źródło tej farsy odkryłem szybko – Pani Katarzyna najzwyczajniej nie ma pojęcia o digital marketingu, SaaS-ach ani o tym, że dział developerski i marketingowy mogą ze sobą współpracować, a nie tylko patrzeć na siebie jak pies na jeża. Nagle wszystko się zgadza – ich produkty wyglądają dokładnie tak, jakby marketing robił ktoś, kto o marketingu tylko czytał w horoskopie.
Fenomen firmy? Są monopolistą. A jak wiadomo, monopol to taki magiczny plaster, który przykryję nawet na największą niekompetencję – przynajmniej dopóki nie pojawi się konkurencja.