Pracowałem tu przez pewien czas, bodajże jakieś pół roku około, jako pomocnik magazyniera, praca od samego początku przyjemna, wszystko proste i klarowne, aczkolwiek z czasem zaczęło być coraz dziwniej, gdy było mniej czasu szefowa wysyłała do zakładu jej męża on ma zakład zajmujący się renowacją aut, naprawami i malowaniem, i to było zrozumiałe że jak tam nie ma pracy to ok pomagaj tam, ale, z czasem zaczęła się do tego udzielać Pani K z biura, bardzo specyficzna Pani, zaczęło się niewinnie od tego że miałem na magazynie zacząć jeździć maszyną do mycia podłóg "bo Pani sprzątaczka i tak ma ciężko" dalej okazało się że po czasie mam również sprzątać pajęczyny po całym magazynie, wywozić śmieci z całego zakładu, odśnieżać, sypać solą, potem bieganie na produkcję z Higrometrem, dalej drobne prace biurowe polegające na segregowaniu dokumentów, następnie prowadzenie bazy danych, a na koniec nawet i Malowanie podstawy billboardu Powitalnego Zakładu. I Problemem był fakt że Pani K zaczęła mieć dosłownie pretensje i zaczęła bezpośrednio mnie obrażać że nie robię absolutnie wszystkiego na bieżąco, a gdy malowałem podstawę billboardu mając ręce pełne roboty przyszła czepiając się czy ja jej zrobię na dziś tabelkę, niestety gdy już granice zostały przekroczone i krzyknąłem że nie życzę Sobie takiego traktowania, obrażona poszła do biura i kazała mnie zwolnić, absurdalny człowiek, bez empatii, z jakiegoś powodu była to ważna dla szefowej osoba, posłuchała ją ale oznajmiła że będę jeszcze miał zapłacone za pół miesiąca i nie muszę przychodzić. Podsumowując szefostwo w porządku, praca idealna gdyby nie istniała tam Pani K. Wynagrodzenie to była najniższa krajowa, a od początku była to umowa zlecenie pomimo że grafik był stały. Pracę wspominam dobrze, oprócz problematycznej Pani K.