były30.05.2025 22:21
Były pracownik
Ciężki kawałek chleba (falowniki - największy dział). Na pozór wszystko świetnie ogarnięte, ale już po kilku mies pracy doznajesz rozczarowania i stwierdzasz, że wiele kwestii w firmie jest do poprawy. Problemem jest brak polskiego zarządu i tak de facto nie ma z kim rozmawiać. Co więcej nikt zmianami poprawiającymi komfort pracy nie jest zainteresowany. Firma wymaga, podnosząc co jakiś czas poprzeczkę wydajnościową, nie oferując nic w zamian. Brakuje szkoleń z napraw, chociaż częściowych, konkretnej dokumentacji bo ta na zasadzie kopiuj - wklej informacje z internetu istnieje. Z każdym falownikiem boksujesz się jak podłączyć, jak obsłużyć, co moim zdaniem powinno być opisane w jasny i przejrzysty sposób bo jesteś zatrudniony jako serwisant elektronik a nie automatyk. Do tego dochodzi rozliczanie napraw - z wyceny przez Holandię w euro/h. Jak masz dużo szczęścia to trafisz na wycenę bez rabatu z dostępnymi częściami, bo w przeciwnym razie robisz za grosze, albo za (usunięte przez administratora) bo części są niedostępne. A jak mowa o rozliczaniu napraw za kasę łatwo się domyślać, że doprowadza to do dziwnych sytuacji i wybierania drogich napraw. Choć jest to w teorii zabronione proceder kwitnie po cichu. Do tego system informatyczny z okresu późnego rokoko kompletnie nieintuicyjny i wadliwy. Wszystko to zebrane do kupy plus częsta niemoc naprawy ze względu na brak dokumentacji doprowadza do frustracji, braku radości z udanej naprawy, tym bardziej, że czasami łatwiejsze sztuki naprawiane są w Holandii a trudniejsze trafiają do Polski. Na duży plus - punktualne wynagrodzenie, bardzo dobra atmosfera (z pojedynczymi wyjątkami), poznanie elektroniki przemysłowej oraz to co najważniejsze nikt głowy nie urwie że nie wyrobiłeś normy, co nie oznacza że nie zostanie wypomniane przy ocenie pracowniczej. Gdyby poprawić wady firma w mojej ocenie otrzymałaby 5 gwiazdek i nie wypowiedziałbym umowy.