abc04.05.2026 10:41
Inne
W dobie, kiedy komercja rządzi światem, a człowiek sprowadza się do kilku cyferek w kolejnym wykazie. W dobie, kiedy (usunięte przez administratora) jest na porządku dziennym, nazywany "dyscypliną" przez pełnych obaw i pozbawionych moralności nieudaczników. W dobie, kiedy wymaga się dyspozycyjności absolutnej 24/7 i całkowitego oddania firmie (na jakieś 500%). Za siedmioma zakrętami, za dwoma McDonaldami, na wjeździe do malowniczej mieściny zwanej Kurowem, mieści się on - Foodkreator. Ojczyzna normalności wśród pracodawców, która swym majestatem przywraca wiarę w pracę, w spokoju, pokoju i wśród przyjaźnie nastawionych mordeczek. Jest to miejsce pierogami i kopytkami usiane, gdzie każdy może znaleźć miejsce dla siebie i po prostu w normalnych warunkach, spokojnie pracować, nie martwiąc się, że dziś przełożony nie ma humoru, więc trzeba chodzić na paluszkach, bo jak ryknie wyzywając od różnych, to bębenki popękają tym na drugim końcu województwa. Jest to miejsce pełne dobrych emocji, nawet w sytuacjach kryzysowych, w którym praca po prostu sprawia satysfakcję, bo jest zauważona i doceniona. Jest to oaza dla ludzi z dystansem do siebie, którzy nie potrzebują w życiu niepotrzebnych wrażeń, którzy szukają bezpiecznej przystani.
Trochę poetycko mnie poniosło, ale tak do konkretów. Podejście do pracownika jak do człowieka, a nie jakiegoś trybika. Szacunek i docenienie, co niestety w obecnej dobie jest rzadkością bo przecież jak ktoś płaci, to wymaga i tyle. Praca, której nie zamienisz na inną, ze względu na komfort psychiczny i spokój. Właściciel to bardzo spokojny człowiek, ale konkretny, nie szukający problemów tam gdzie ich nie ma. Przełożeni też nie oczekują cudów, tylko wykonywania swoich obowiązków. W przypadku jakiegokolwiek problemu, jest szukanie rozwiązania, żeby problem został trwale rozwiązany.