Stać nas na to by było lepiej 09.09.2019 12:49
Inne
Co czeka cię gdy podejmiesz decyzję o zatrudnieniu się w Beta District?
Będąc developerem dołączysz do zespołu ok. 60 specjalistow, władających różnymi językami programowania, znającymi różne technologie. Zasadniczo nie znajdziesz wspolnego mianownika który łączyłby wszystkich devów. Zespół jest młody, szczególnie w Polsce, gdzie osoby 30+ to chlubne wyjątki.
Czeka ciebie współpraca z główną siedzibą która znajduje się w HK. Jeszcze do niedawna współpraca ta odbywała się na zasadzie równy z równym, gdzie polskie biuro miało często dużo do powiedzenia (z racji liczby zatrudnionych devów) i mogło realnie wpływać na decyzje dotyczące technologii używanej w całej firmie. Sytuacja niestety uległa pogorszeniu na przestrzeni ostatnich miesięcy, co skutkuje tym, że technologie i rozwiązania są narzucane z góry przez HK.
Będziesz miał fajne ubezpieczenie zdrowotne, jedne z najlepszych z którymi się spotkałem.
Będziesz rozwijał produkt, który będzie zarabiał na twoje wynagrodzenie. Będziesz zatem niearzadko przedzierał się przez masy starego kodu, nie mając zasadniczo żadnej dokumentacji mówiącej jak coś w zasadzie działa. Będziesz też często pisał nowe funkcjonalności, wiedząc jak one powinny działać.
Będziesz uczestniczył w wiecach, na których prezentowana będzie wizja firmy jako przyszłego lidera na rynku, a jednocześnie będziesz przymykał oko na konkurencję, która mimo iż młodsza o parę lat - dawno nas już wyprzedziła.
Będziesz developerem w zespole, który należy do domeny. W teorii będziesz miał przełożonego, który będzie oceniał twoje postępy i pilnował żebyś rozwijał się jak najlepiej umiesz. W praktyce natomiast twoim przełożonym będzie cto.
W teorii będziesz miał dwie szansy rocznie, aby dostać podwyżkę (w styczniu i lipcu), a w zasadzie to jedna, bo ta lipcowa jest dla osób które cenią firmę bardziej niż rodzinę, zdrowie i kultywują zdrowy work-work-work balance. W praktyce to jednak nie wiadomo ile tych szans będziesz miał, bo to styczniowe okienko jeszcze nigdy nie nastąpiło.
Dostaniesz bonus, a raczej na pewno dostałbyś go gdybyś zatrudnił się rok temu. Teraz zasady przyznawania bonusu są skonstruowane tak, żeby promować wydajnych developerów. Jaki to jest wydajny developer? Podobno cto znalazł *mierzalny* sposób na ocenę wydajności developera. Jaki? Tego nie powiedział, ale obiecał, że powie.
Będąc zatrudniony na b2b będziesz otrzymywał zryczałtowane wynagrodzenie. Nie będziesz miał jednak spisanej liczby godzin, które masz obowiązek przepracować w ciągu dnia czy miesiąca. Dostaniesz do podpisania klauzulę która zabrania ci pracy w jakiejkolwiek firmie chociażby lekko powiązanej z tym co robi lub co będzie robić BetaDistrict (która z formalnego punktu punktu widzenia jest software housem więc może robić wszystko). Gdy wyrazisz chęć doprecyzowania tych zapisów, dostaniesz informacje, że to są tylko takie standardowe zapisy i przecież nikt nie będzie się łapał za słówka.
Będziesz należał do zespołu devow pod wodzą cto, który według słów ceo miał być: "menadżerem który ma doświadczenie w zeskalowaniu firmy ze 100 do 1000 osob / devow". Z czasem jednak zrozumiesz że ktoś cie (usunięte przez administratora) bo twój teoretycznie manadzerski, wysokopoziomowy cto samodzielnie pisze kod, robi researche i uprawia zarządzanie stosując definicje micromanagementu jako wytyczną.
Kończąc już te wyliczankę: będziesz się dziwił dlaczego osoba, z którą wczoraj pisałeś na slacku, dziś już jest inactive. Po jakimś czasie jednak... przestanie cię to dziwić. Polityka konczenia wspolpracy w tej firmie polega na natychmiastowym zapomnieniu danej osoby bez możliwości pożegnania się na oficjalnych kanałach. Ta zasada dotyczy każdego - bez wyjątku - cto, tl'a, dl'a, regularnego deva, cs, księgowej czy nawet calych biur (zamkniecie z dnia na dzien pewnego całego biura). Ludzie po prostu znikają ze Slacka, a w sferze domysłów pozostaje to czy taka osoba zamniała się pożegnać, czy też zabroniono jej się pożegnać.
Gdybyś miał przeczytać te opinię rok temu, przeczytałbys: "będziesz pracować w najlepszej firmie na świecie, a gdy jednak, jakimś cudem, coś ci się nie będzie podobało, na pewno znajdziemy sposób żeby to naprawić." Na przestrzeni ostatnich miesięcy straciliśmy całą tę elastyczność. Z nowym managementem obraliśmy kurs na bycie połączeniem złych cech startupu i złych cech się tworzącej się właśnie międzynarodowej "korporacji". W ciągu ostatnich lat zwielokrotnilismy jednak zatrudnienie. Niestety, w związku ze słaba jakością zarządzania i brakiem managerów, nie zostały wytworzone, spisane i wprowadzone do życia odpowiednie procesy, które ustabilizowałyby zarządzanie i zapewniłyby spokojny rozwój firmy.