Pracę w vegapolu polecam osobie o bardzo silnych nerwach, która jest wytrzymała psychicznie.
Nie da się tam pracować w miłej i normalnej atmosferze. Krzyki i awantury to podstawa firmy.
"Kierowniczki" pani grinch i jej marionetka nie wiedzą kompletnie jak postępować z ludźmi. Zero szacunku do pracowników. No chyba, że wybranych... ale to też trzeba mocno wejść w cztery litery, aby dostąpić tego zaszczytu.
Operator (usunięte przez administratora) pani grinch ma bardzo odpowiedzialne stanowisko "podpie#dalacz i opie#dalacz".
Praca za typową "(usunięte przez administratora)" bo jak można nazwać pracę za 14 zł...
Praca przy "dobrej jakości " pomidora, który jest maksymalnie spryskany i niektórzy dostają uczuleń. Dodatkową atrakcją jest przebieranie zgniłego i śmierdzącego pomidora.
Dodatkowym atutem pracy jest to,że nie musisz organizować sobie wolnego czasu. Nigdy nie wiesz kiedy kończysz pracę.
Praca bez fartuchów i czepków chyba, że wpada sanepid i wtedy zaczyna się cyrk, bo trzeba wypaść ładnie.
Jeśli chodzi o wypłatę nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie. Część przelewem, część w kopertę jak się ogarną. Ale przecież mają czas... Zresztą chyba tyle zarabiasz, że powinno starczyć do następnego miesiąca.
Idąc tam do pracy w zimę zaopatrz się w dobre futro, rękawiczki i czapkę. Jest tak zimno, że można byłoby porównać to z pracą na zewnątrz.
Mogłoby być ciepłej, ale niestety musisz być monitorowany. Założone zostały lampy, które można sobie w cztery litery włożyć. Bo i tak jest zimno. Oprócz tego nie działają dobrze na cerę oraz zdrowie. Boli od nich głowa, ale przecież nie jest to ważne.
Na koniec mogę dodać, że zdecydowanie dla nich bardziej liczy się pracownik z Ukrainy.