Przypomnę swoją rekrutację do firmy. Rozmowa z właścicielem wypadła w dość miłej atmosferze, otrzymałam zadania rekrutacyjne do domu (rozbudowane- stworzenie wymyślonej rozkładówki oraz identyfikacji wizualnej). Mam rozbudowane portfolio, więc znane były moje możliwości. Po wysłaniu zadań nastała cisza. (Chodziło przede wszystkim o zmierzenie czasu, w jakim zostaną wykonane zadania- czyżby pan właściciel uważał, że dobre projekty zajmują pół godziny?) Kolejny mail z mojej strony tydzień później z zapytaniem- został wyświetlony, bez odpowiedzi. To chyba nagminna maniera takich firemek- człowiek spędzi parę godzin nad zadaniem, a właścicielowi nie chce się nawet napisać o negatywnym wyniku rekrutacji, nie mówiąc już nawet o jakimś feedbacku. Ludzie, szanujmy się nawzajem!